DaimonMG Cienia
Do Luny:
- Luno czekaj... Gdy wychodzi Arisa stara się Ciebie zatrzymać, jednak wyrywasz się jej i idziesz do koni. Żadne z nich nie idzie za Tobą. Gdy jesteś zajęta wdrażaniem swojego panu w życie, słyszysz jak Arisa dość głośno kłóci się z Elltharionem. Jednak nie zważasz na to - podjęłaś już decyzję i zamierzasz zrobić tak jak planowałaś. Gdy już jesteś w lesie i rozsyłasz swoje kopie słysz jak twoim nowi kompani ruszają w dalszą drogę, wydaje się, wszystko poszło zgodnie z planem. Wędrując tak na południowy zachód, nagle wyczuwasz czyjąś obecność, nagle ciężka włochata postać rzuca się na Ciebie i przygniatana Cię swoim ciężarem.
- Luno co Ty sobie myślisz co? Nie obraź się ale mam wrażenie że nie doceniasz Arisy i Elltahriona. Rozpoznajesz w tym futrzastym kształcie swojego przyjaciela Ladvariana. Ton jego głosu wskazuje raczej ze nie jest do końca zadowolony z Twojego postępku. - Nie powiem bardzo zgrabnie to rozegrałaś, ale nie mogłaś po prostu mu powiedzieć o tym ze umiesz się powielić?
Offline
LunaStrażnik Cieni
A czy wszyscy muszą o tym wiedzieć? Nie przesadzajmy. Wstawaj jesteś ciężki. Jak myślisz ten ktoś jest tu gdzieś? widziałam go kontem oka ale po ostatnim powiedzmy klonowaniu już go nie widzę. - Gdy kot ze mnie zszedł wstaje z ziemi i otrzepuje ubranie - przecież mówiłam wam mój plan a wy chyba mnie w ogóle nie słuchaliście. K***e solidarność męska. Mówiłam że sobie poradzę. Jestem tylko zła że Arisa pokłóciła się z Elltharionem. To była ostatnia sprawa jaką słyszałam z jamy. Czyli co Ellth wie o moich zdolnościach? - Gdy już otrzepałam ubranie sprawdzam czy wszystko mam. Rozglądam się i moim zdaniem kieruję w stronę wioski znajomego- Czas już chyba dotrzeć do tamtych - zaczynam iść w tamtym kierunku
Offline
DaimonMG Cienia
Do Luny:
- Wiesz moim skromnym zdaniem nie wiedział. Ale dzięki Twojemu popisowi wie. Spokojnie mówi Ladvarian, patrząc na Ciebie z niedowierzaniem. - A wracając do naszego tajemniczego gościa, to nie nie wyczuwam nikogo. Musiało Ci się coś przywidzieć Luno. I nie solidarność męska tylko troska o Twoje dobro W tym momencie Ladvarian wydaje być zły z powodu w jaki sposób potraktowałaś starania Ellthariona i jego. Niezważająca na jego dziwne okazywanie protestu ruszasz w wybranym kierunku, nagle słyszy głos Ladvariana, rozbawiony jak by bawił się właśnie upolowaną myszą. Luno moja droga wiesz, ze idziesz w złym kierunku, nigdy nie miałaś dobrej orientacji w ternie od tego jestem Ja pamiętasz. Gdy wypowiada te słowa jest szczęśliwy, Ciebie też nachodzi dziwne uczucie do śmiechu. Właśnie sobie zdałaś sprawę że w tym co mówi Ladi jest dużo prawdy - zbyt dużo i sama zaczynasz się śmiać, wraz ze swym najwierniejszym przyjacielem.
Offline
LunaStrażnik Cieni
Gdy już przechodzi mi wybuch śmiechu - dobrze kotku w takim razie w którą stronę musimy ruszać? podchodzę do Ladiego - wiesz chciałabym dotrzeć do wioski przed zachodem słońca. I aby mieć pewność że nikt nas nie śledzi i szybko wrócić chyba zmienię się w Ciebie mam nadzieję że nie będziesz miał mi tego za złe? Wiem że nasłucham się jeszcze od nich jaka jestem nieodpowiedzialna. Ale chce się zobaczyć z wujem. Więc jak będzie? Podchodzę do Ladiego i zaczynam szukać "talizmanów" - wiesz mam jeszcze wiewiórkę, sarnę, pióro myszołowa i wilka ale one będą dziwnie wyglądać przy tobie chociaż dwa białe koty to nie jest codzienny widok. Więc jak?
Offline
DaimonMG Cienia
Do Luny:
-Tędy Luno chodź za mną. Wiesz, najlepiej będzie jak zmienisz się w Netzeri będziemy się mniej rzucać w oczy. Po ty słowach, wyrywasz Ladiemu kawałek futra i wymawiasz formułę zaklęcia zmiany kształtu. Po chwili zaczynasz czuć jak rośnie Ci futro, każdy mięsień i kość zaczyna się zmieniać. Długo to nie trwa i lądujesz na czterech łapach, dawno nie zmieniałaś kształtu i czujesz się trochę oszołomiona - zapomniałaś jakie to potrafi być nieprzyjemne momentami.
- Już dobrze Luno? Jeśli tak to ruszajmy chodź za mną.
Ruszyliście w głąb, lasu. Biegliście co sił, cały świat wydawał ci się zupełnie nowy i obcy. Słyszałaś każdy najmniejszy szelest w trawie, wyczuwałaś zapach lasu i zwierząt go zamieszkujących. Nagle Ladvarian zatrzymał się. Już chciałaś się go zapytać czemu stanęliście gdy poczułaś dziwny zapach unoszący się w powietrzu. Nie mogąc go rozpoznać jednak zapytałaś Ladvariana o co chodzi.
- Przed nami są Arisa i Elltharion, może powinnaś przybrać swoją postać?
- On ma racje Luno. Chociaż widok Ciebie z futrem mógł by być ciekawy. Słysz nagle w swojej głowie czyjś głos, na pewno nie należy do Ladvariana. - Co nie rozpoznajesz mnie moja droga? Teraz do Ciebie dociera, że to jest głos Ellthariona.
Offline
LunaStrażnik Cieni
skąd ty tutaj? Jak Ty to robisz? Ehh... nieważne. zaczynam zmianę z powrotem w Elfa. Idzie ona szybciej i bez żadnych problemów. Po przemianie poprawiam ubranie i zaczynam podążać za Ladim do pozostałych. Kotku zaraz się nasłucham od Ellthariana. Powiedz da się to gadanie jego jakoś obejść? Nie mam dziś na stroju na słuchanie morałów. Może Arisa się za mną wstawi Idąc za Ladim i mówiąc do niego dochodzimy do niewielkiej polany gdzie tamci zrobili sobie przerwę. Mam nadzieję że dotrzemy przed zmrokiem do wioski
Offline
DaimonMG Cienia
Do Luny:
Dochodzicie do polany na której stoją Arisa z Elltharionem. Oboje wyglądają normalnie, żadne nie wygląda na zdenerwowane czy podirytowane. Gdy wychodzisz z lasu i zaczynasz iść w ich stronę Elltahrion się odzywa.
- I co Ladvarianie, widzę że znalazłeś naszą zgubę.
- Daj spokój Elltharion. A Ty moja droga jak mamy podróżować razem i sobie pomagać to prosze bez takich numerów więcej. Nagle się okazuje, że Arisa jest bardziej zdenerwowana twoim zachowaniem niż Elltharion.
- Tak do Ciebie mówię Luno. Jeszcze jeden taki numer a osobiście Cię odnajdę i wtedy zobaczysz co to znaczy mnie zdenerwować.
- No Luno, jak Arisa jest w takim stanie to lepiej wejść to co mówi na poważnie. Bo mamusia potrafi być groźna. To mówiąc Elltharion wydaje się być całkowicie rozbawionym.
- A Ty mój drogi już lepiej nic niemów - Jasne! Arisa przenosi swój atak furii na przyjaciela. Sama już nie wiesz co sądzić o tej całej sytuacji, ale nie zamierzasz się sprzeczać z Arisą. Przynajmniej nie teraz. Ruszyliście w dalszą drogę. Nie trwało długo, jak dotarliście do Wioski otoczonej polami przylegającymi do Lasu w którym się znajdujecie. Na horyzoncie zaczyna już się ściemniać, gdy wyjeżdżacie z lasu i kierujecie się do centrum wioski. Gdy do niej wjeżdżacie zauważasz, że ludzie zaczynają się zamykać w domach, wygląda to tak jak ny się was bali. A może to nie was się obawiają.
- No to Luno Prowadź do tego swojego znajomego. Bo mam wrażenie, że nie mamy co pytać o drogę. Elltharion mówi do Ciebie, głosem opanowanym i pełnym spokoju, jakby szykował się do ataku który ma nagle nastąpić.
Offline
LunaStrażnik Cieni
- Tędy Mówiąc te słowa kieruję się na obrzeża wioski. Gdy docieramy do ostatniej chaty. Podchodzę do drzwi i pukam ale nie dostaję żadnej odpowiedzi gdy lekko popycham drzwi stają otworem. - Galdorze jesteś tu? Halo Galdorze. Widzę że inni zsiadają z koni i rozglądają sie na około. Ladi pobiegł za dom by sprawdzić czy go tam nie ma. Ja wchodzę do chaty. Pomieszczenie składa się z jednego okna łóżka paleniska i stołu wszędzie jest kurz a nikogo nie ma w domu. Widać że nie było tu nikogo od dłuższego czasu. Wychodzę na zewnątrz chaty. - Ariso macie coś? Nie ma go i widać że go dawno nie było w domu. Może pójdę do centrum i zapytam a wy się tu rozejrzycie? Nie ma sensu dziś już ruszać dalej
Ostatnio edytowany przez Luna (2011-04-03 17:37:44)
Offline
DaimonMG Cienia
Do Luny:
- Wiesz co Luno na razie wejdźmy do chaty się rozejrzeć. Mówi Elltharion, zbliżając się do progu domu. W tym samym czasie Arisa uwiązuje konie i podąża za swoim Towarzyszem. Oboje rozglądają się po chacie jakby czegoś szukali. Nagle Arisa sie odzywa głosem poważnym i zdeterminowanym.
- Zauważyłem coś podejrzanego Elltharionie?
- Masz na myśli ten ogólny bałagan panujący w domu? Czy to, że pomimo takiego stanu chaty niema żadnych śladów wskazujących na walkę. Odpowiada Elltharion, cały czas rozglądając się po chacie i szukając czegoś nieuchwytnego. Nagle w progu pojawia się Ladvarian. Jest równie zaniepokojony co twoi nowi towarzysze.
- I co futrzaku znalazłeś coś z tyłu?
- Nic szczególnego, ślady drobnej zwierzyny i wilków. Ariso wiesz że nawet trochę zgłodniałem. Mówiac to Ladvarian zaczyna się uśmiechać i oblizywać patrząc na Arise.
- Wiesz gulasz z kota też dobra rzecz. Odpowiada mu Arisa tym swoim szczerym nonszalanckim uśmiechem.
- Dobra dzieci, pogryziecie się później. Na razie trochę tu ogarnijmy żeby dało się tu przenocować. Mówi Elltharion. I tak zaczynacie ogarniać to co zastaliście w chacie. Gdy już wygląda wszystko tak że można spokojnie przenocować, zaczynasz szykować kolację. W między czasie Ladvarian siedzi przed domem pilnując by nikt, ani nic wam nie przeszkadzało. Arisa cały czas przeszukuje dom, a Ellthaiorn zaczyna kreślić jakieś dziwne znaki na kurzu. Nagle w miejscu gdzie to robił pojawia się widmowy obraz Galora. Widać na nim jak biedak się miota i przewraca meble, jakby coś w niego wstąpiło, a potem wybiega z chaty.
- Widzę Ell że próbowałeś swoich sztuczek.
- A próbowałem, ale jak widzisz Ariso nic to nie dało. Nadal nie wiem co mogło tu zajść.
Offline
LunaStrażnik Cieni
rozglądam się po pomieszczeniu, szafkach czy jest tu coś nadającego się do jedzenia. W spiżarni znajduję mięso suszone oraz mąkę. zaczynam przygotowywać coś do jedzenia. Kiedyś tu byłam z wujem i była to piękna izba. - ehhh wiecie co kiedyś jak tu byłam z wujem wyglądało to pomieszczenie zupełnie inaczej. Wuj nie lubił bałaganu. Zawsze dbał o czystość nie wiem co tu zaszło. Ariso wiesz co pod podłogą pamiętam Galor miał skrytkę. Miał tam wszystko co cenne tylko nie pamiętam w którym dokładnie miejscu to było. Proszę cię poszukaj biorę się dalej do rozpalania ognia Ariso ty masz lepszą wprawę zrobisz mi ogień bo nic nie wyjdzie z gotowania zaczynam wszystko przygotowywać aby tylko wrzucić do wody.
Offline
DaimonMG Cienia
Do Luny:
- Niema problemu Luno. To mówiąc, Arisa podchodzi do paleniska na środku izby i cicho coś szepcze a następnie dmucha na palenisko, które momentalnie zajmuje się niewielkim ogniem. Nie możesz wyjść z podziwu co ta Pustynna Elfka potrafi. W tym samym czasie co Arisa pomaga Ci rozpalić ogień, Elltharion szuka wymienionej przez Ciebie skrytki, nagle na coś trafia. Jedna z desek w podłodze jest luźniejsza. Podnosi ją i zagląda do środka, środku szkatułkę z pięknymi zdobieniami, zamknięta na klucz.
- Luno mówisz chyba znalazłem kosztowności Twojego przyjaciela. Jest tylko problem są zamknięte i zapieczętowane. To mówiąc podchodzi do Ciebie i podaje Ci szkatułkę. Przyglądasz się jej, widzisz rysunki smoków walczących ze sobą i splątanych w bitewnym tańcu, a po środku nich widnieje nieznana Ci runa. Z boku szkatułki wystaje kawałek pergaminu, widać Galor zamykał ostatnio tą szkatułkę w pośpiechu.
- I co wiesz jak możemy to otworzyć Moja droga czy nie bardzo? Pyta Elltharion.
Offline
LunaStrażnik Cieni
Nie wiem ale podobną skrzyneczkę miał mój wuj. Jednak tej runy nie znam. Jest ona mieszanką kilku run. Galor potrafił tworzyć runy z łatwością więc to może znaczyć wszystko. Elltharnionie rozejrzyj się może jest tu gdzieś jeszcze jeden schowek. Galor gdzieś zapisywał runy które tworzył. Niektórych uczył wuja jak przyjeżdżał do nas. Mi tylko pokazali jedno które otwiera wszystkie zamki. Ale to by było zbyt proste. Mieszam potrawę która przyrządziłam - mam nadzieję że będzie smakować. Na kolacje potrawka wszystko w jednym garnku uśmiecham się szeroko do wszystkich po kolacji poszukamy czegoś jeszcze
Offline
ShadowMag
-Wiesz co przyjacielu ten las jest jakiś podejrzany i nie wiem dla czego ale coś mi podpowiada że trzeba się z tond zabierać .To mówiąc wsiadam na grzbiet Byrdo i trzymając młot w pozycji bojowej ruszamy z kopyta przez las.Pędząc tak na niedźwiedziu staram się ogarnąć wzrokiem jak największą część lasu przed nami wypatrując śniegu na ziemi lub jakichkolwiek istot ale moim oczom nic się nie ukazuje.
Offline
DaimonMG Cienia
Do Luny:
- A może spróbujesz użyć tego co umiesz? Zachęca Cię Arisa. Elltharion w między czasie zaczyna szukać dalej. Ale teraz robi to w trochę inny sposób. Widzisz, jak siada pod ścianą krzyżując nogi, ściąga przy tym broń by było mu wygodniej i zaczyna coś mamrotać, w niezrozumiałym dla Ciebie języku.
- Nie przejmuj się nim, zaraz się dowiemy pewnie czy jest tu jeszcze coś co należało do Twojego przyjaciela, a czego nie znaleźliśmy. Ze spokojom w głosie oznajmia Ci Arisa. - Wiesz nie zawsze to działa ale.. Przerywa w tym momencie ponieważ, Elltharion wstaje z pod ściany. Nadal nie rozumiesz co to miało być, to co zrobił.
- Niestety nic na po dobę tej szkatułki nie znalazłem, chyba że jest chronione magicznie wtedy pozostaje nam szukać tego w tradycyjny sposób. O kolacja.
- A jedz smacznego. Mówi Arisa podając mu miskę z Twoim "wszystko w garnku".
- Luno a tak w ogóle to twój przyjaciel miał jakiś wrogów? Nie wiem może jakiś konflikt z prawem, czy coś w tej podobie.
- Nie przesadzasz Ell. Jak ktoś mieszkający tak ubogo mógł by mieć jakieś problemy. Mówi Arisa wskazując na wnętrze chaty w której się znajdujecie.
- Może i mieszkał ubogo, ale sama wiesz że Tworzenie run to nie taka prosta sprawa. Szybko odpowiada Elltharion całkowicie poważnie. - Tak szczerze mówiąc to nie słyszałem by ktoś inny niż krasnoludy ożywał run. No ale w naszych stronach też ciężko o informacje z tej części świata. To mówiąc wzdycha ciężko i je dalej kolacje. Arisa też w spokoju kończy jeść posiłek, ale widać ze oboje są czymś mocno zaniepokojeni.
Do Shadow:
Gdy tak pędzicie przez ten ciemny krajobraz, dostrzegasz w oddali, blady blask ognia. W nadziei, że może będzie tam ktoś pędzisz dalej. Ku twojemu zdziwieniu okazuje się, że uw blask dawało ognisko. Takie samo jak to od którego odjechałeś - a może to to samo ognisko. Stajesz przed nim, nie zsiadając z grzbietu swego towarzysza i zaczynasz rozglądać się. Nagle dostrzegasz ślady po drugiej stronie ognia, są wyraźne jakby były zostawione tu przed sekundą, nagle ślady się rozmywają przysypane nagłym powiewem piasku. Byrdo jest cały czas niespokojny, jakby jego zmysły bawiły się z nim nie ukazując mu całej prawdy. Nagle czujesz na plecach znów ten lodowaty powiew, odwracasz głowę nikogo nie widząc. Gdy znów patrzysz w stronę ogniska widzisz po jego drugiej stronie postać w płaszczu, nie porusza się, ani nic nie mówi. Twarz skrywa mrok kaptura zarzuconego na twarz.
Offline
ShadowMag
-Stój!!Kto idzie,kim jesteś i dla czego za mną podążasz?? wykrzykując te słowa obserwuje zachowanie tajemniczej postaci.Młot solidnie przytrzymywany w dłoni i gotowy do nie spodziewanych ataków,czuje że nie ma prawa mi się omsknąć.Moje ciało przeszył chłodny dreszcz ale mimo to nie okazuje kapturnikowi żadnych uczuć ani najmniejszej oznaki strachu.Kontem oka widzę że Byrdo staje przy moim boku i jest gotów w każdej chwili ruszyć do ataku ale mimo wszystko czeka na mój znak.
Offline