DaimonMG Cienia
Do Luny:
- A możemy o babskich sprawach porozmawiać kiedy indziej Luno?Ten test, to nic takiego. Będę musiała przygotować parę rzeczy, ale nie masz się czego obawiać. Odpowiada Ci Arisa. Nagle spogląda za Ciebie jak by coś właśnie ujrzała.
- O nasi dwaj dzielni panowie wracają. Odwracasz się i faktycznie dostrzegasz Ellthariona i Ladvariana zmierzających w waszą stronę. Po krótkiej chwili wchodzą do domu. Elltharion od razu zamyka drzwi, spogląda na Arisę i pełnym zaniepokojenia głosem mówi.
- Moja droga szykuje się nam długa noc. Więc lepiej przygotuj sobie parę zaklęć i pomóż mi zapieczętować dom, choć trochę. Gdy Elltharion to mówi, zauważasz nagłą zmianę w zachowaniu Arisy. Do tej pory gdy poruszyłaś temat Ellthariona i Jej wydawała się być nieobecna, a teraz nagle spoglądając na nią widzisz Wojownika szykującego się na nadchodzący atak. Jej spokój i opanowanie w każdym zimnym ruchu, zaczyna Cię przerażać. W pewnym momencie wasze spojrzenia się spotykają, w tych błękitnych oczach widzisz chłód i precyzję.
- Luno. Nie patrz tak na mnie tylko mi pomóż. Potrzebuję paru kawałków pergaminu lub czegoś do niego podobnego. Znasz może jakieś czarny bądź runy obronne? Przerywa na chwilę i spogląda na Ellthariona. - A Ty może nam powiesz czego takiego się dowiedziałeś, że mamy aż tak się przygotowywać?
- Potem moja droga, potem.. Na razie trzeba się przygotować.
- Elltharion nie denerwuj mnie. Wiesz, doskonale że żeby się bronić trzeba wiedzieć przed czym tak!!
- Przed Wilkołakiem najprawdopodobniej tak. Po tych słowach zapadła straszliwa Cisza. Spoglądasz na milczącego do tej pory Ladvariana, gdy wasze spojrzenia się spotykają słysz głos przyjaciela.
- Luno. Elltharion ma rację. Trzeba się przygotować, sprawy w tej wiosce nie mają się najlepiej. Najpierw pomóż im się przygotować. Mam nadzieje, że ich doświadczenie się przyda.
Offline
LunaStrażnik Cieni
- Ariso gdzieś tu widziałam pergamin. Już szukam. Co jeszcze będziesz potrzebować? Nigdy nie miałam nic wspólnego z wilkołakami. Co może pomóc?
Rozglądam się i znajduję pergamin leżący w koncie pokoju podchodzę do Arisy i jej go daję
- Proszę Ariso. Coś jeszcze potrzebujesz? Co mogę Ci pomóc jeszcze?
Offline
DaimonMG Cienia
Do Luny:
- O ile nie znasz żadnych zaklęć, obronnych to niestety nie możesz mi pomóc. To mówiąc Arisa drze pergamin na wąskie paski i kreśli na nich jakieś znaki. Gdy to kończy zaczyna rozwieszać kawałki pergaminu we wszystkich wejściach, oknach. Ellhtarion w między czasie stara się jakoś zastawić drzwi wejściowe, jednak zapora z beczek i jednej komody nie wygląda okazale. Ladvarian w między czasie kładzie się przy palenisku i obserwuje co się dzieje. Gdy kończycie przygotowywać chatę na wizytę nieproszonego gościa, Arisa siada koło drzwi z mieczem na kolanach, a Elltharion staje koło okna. Ty natomiast podchodzisz do Ladvariana i zaczynasz gładzić jego futro.
- Zatem Elltharionie, lub Ty Ladvarianie powiedz nam czego się dowiedzieliście i o co chodzi z tym wilkołakiem. Mówi Arisa, spoglądając najpierw na jednego potem na drugiego.
- Może niech Elltharion wyjaśni. Na mój widok ludzie uciekali -nie wiem czemu. Odzywa się Ladvarian.
- Zatem Ell co jest?
- A jest tylko tylko tyle, że od jakiegoś czasu wioskę nawiedza Wilkołak. Nikt nie wie skąd się wziął, ani kto nim może być, Jedno co wszyscy potwierdzają to to, że nocami pojawia się w wiosce. Na szczęście głównie na obrzeżach chociaż zdarza mu się pobłądzić. Elltharion na chwilę przerywa i spogląda na Ciebie. - Luno czy ten Twój przyjaciel był może zmiennokształtnym lub lykantropem? Pytanie zabrzmiało całkowicie poważnie. Elltharion zadał Ci je z takim chłodem w głosie, że ostatnie spojrzenie Arisy wydaje ci się być słonecznym blaskiem. Nagle Arisa spogląda na niego i mówi.
- Nie chcesz nam chyba powiedzieć, że ten domniemany Wilkołak to ten jej przyjaciel co? W ogóle ktoś go widział?
Offline
LunaStrażnik Cieni
- Nie wiem Wuj mówił kiedyś że ma jakąś tajemnice ale nie mówił nic na ten temat a ja nie pytałam ani jego ani Galora. Nie przerabiałam również z wujem zaklęć obronnych. Nie zdążyłam
Głaszczę Ladiego dalej.
- Wiesz może czemu kotku ludzie się ciebie bali? Elltharionie dowiedzieliście się czegoś więcej?
Spoglądam na niego pytająco głaszcząc Ladiego dalej.
Offline
DaimonMG Cienia
Do Luny:
- Mnie nie pytaj Luno czemu się mnie bali. Ale myśleli chyba, że szukam w wiosce obiadu. Odpowiada Ci Ladvarian. W między czasie Elltharion z zamyśleniem wpatruje się w mrok nocy za oknem. Arisa zaczyna gładzić pochwę z mieczem, jak gdyby był teraz to jej najwierniejszy przyjaciel i kompan. Nagle panującą cisze przerywa upiorne wycie wilka. Dźwięk ten mrozi krew w żyłach i sprawia, czujesz się mała i bezbronna wobec tego co go wydaje. Elltharion wpatruje się w mroki lasu i mówi.
- Wiesz co Luno, nie wiem jak ci to powiedzieć, ale jest w tej wiosce garstka ludzi którzy uważają że ten wilkołak to właśnie twój przyjaciel Galor. Więc jeśli co wiesz to powiedz. Przerywa na chwilę gdyż noc znów przeszywa przerażające wycie. Arisa w między czasie wpatruję się w podłogę jakby szukała tam jakiejś odpowiedzi.
- Ell wiesz, że jak do tej pory to tylko słyszeliśmy o wilkołakach. Z żadnym na dobrą sprawę nie walczyliśmy.
- Wiem Ariso dlatego mam nadzieje, że wbrew temu co mówią mieszkańcy będzie spokojnie. Chociaż nie liczył bym na to. Mówili, że bestia pojawia się głównie w czasie burzy, wtedy też jest najbardziej zuchwała by wchodzić do wioski. A zapowiada się na niezłą ulewę. Zanim Elltharion kończy zdanie wyciu akompaniuje dźwięk grzmotu i błyskawica przecinająca niebo. Chwilę potem zaczyna padać, na szczęście deszcz, a nie śnieg znów. Elltharion odwraca się na chwilę w Twoją stronę.
- Zatem Luno wiesz coś może? Głos Elltharion zdradza Ci jedno, jeśli coś zataisz teraz przednim to potem może być już za późno na wyjaśnienia.
Offline
LunaStrażnik Cieni
Wstaję od Ladwariana i podchodzę do okna koło Ellthariona aby zobaczyć co się dzieje.
- To może być Galdor. Kiedyś coś próbował mi powiedzieć ale wszedł Wuj i mnie wyprosił z pokoju. Pokłócili się i nie zjawił się więcej u nas. Tydzień po jego ostatniej wizycie Wuj wspomniał mi tylko że są takie stworzenia jak Wilkołaki. Wyglądam za okno.
- Może jeśli to Galdor to mnie pozna.
Offline
ShadowMag
Witaj wierny druhu jak spałeś,bo ja miałem fatalny sen.Widzę że zaczyna świtać chyba czas będzie ruszać w dalszą drogę .Po przygotowaniu i spożyciu strawy gaszę ognisko i wraz z Byrdo skujemy się do dalszej drogi a że dzień wydaje się wstawać bardzo pogodny nasze tępo nie jest znów bardzo pośpieszne gdyż staram się trochę zrelaksować i przemyśleć to o czym mówiła tajemnicza postać z mojego snu. A już najbardziej staram się sobie przypomnieć czy aby na pewno nie widziałem już symboli które ukazały się w jego oczach
Offline
DaimonMG Cienia
Do Luny:
Gdy przedstawiasz wszystkim swój plan zapada głęboka cisza, przerywana co jakiś czas odgłosami piorunów i deszcze, kapiącego z dachu. Elltharion jest pierwszym który się odzywa, aby powiedzieć co myśli o Twoim planie.
- Moja droga Luno. Powiem chyba to co wszyscy myślimy, zapomnij o Tym Swoim planie. Nie zdajesz sobie sprawy jakie nie obliczalne są wilkołaki. Nawet jeśli to jest Twój przyjaciel, to w formie wilkołaka cię nie pozna. Nagle w słowo Elltharianowi wchodzi Ladvarian.
- Zapomnij o Tym Luno. Nawet jeśli będę miał na Tobie leżeć całą noc to cię w taki czy inny sposób zatrzymam w tej chacie! Ladvarian zdaje się nie żartować, Ty natomiast spoglądasz na Arisę szukając w niej poparcia dla Swego planu.
- Ariso może Ty przemówisz tej młodej pannie do rozumu. Bo mam wrażenie, że mnie i Ladvariana nie posłucha. Arisa podnosi głowę trzymaną do tej pory spuszczoną w dół i zapatrzoną w podłogę. Nagle ją podnosi i mówi.
- Znasz mnie Elltharionie. Jak trzeba będzie to ją zatrzymam Tu siłą, łamiąc jej poklei każdą kostkę. Zaczynasz się bać nowego wcielenia Arisy. Do tej pory miła, choć trochę nadopiekuńcza czasami kobieta, zdaje się być wygłodniałą mordu bestią, czekającą na możliwość wyzwolenia swej furii. Za oknem tym czasem znów słychać wycie wilka, jakby bliżej wioski teraz.
- Jak widzisz Luno, zostajemy Tu w czwórkę. Zresztą mam wrażenie, że już jest za późno na takie pomysły. Ariso przygaś płomień, nie chcemy by nas zauważył. Zanim Elltharion kończy zdanie widzisz jak sprawnym ruchem ręki Arisa przygasza palenisko. Co najdziwniejsze nawet nie wstała ze swojego miejsca.
Do Shadow:
Gdy tak wędrujecie, zaśnieżonym lasem zastanawiasz się na tym co Ci się śniło. Jednak szybko dochodzisz do wniosku, że nigdy nie widziałeś takich oczu. Nawet nie umiał byś opisać wyglądu tego co widziałeś. W pewnym momencie waszej wędrówki, pogoda zaczyna się załamywać. Widać, że wiosna jeszcze nie zagościła w pełni w tej części krain. Przez całą waszą wędrówkę Byrdo wydaje się być nazbyt czujny, jakby obawiał się czegoś czyhającego w lesie. Nagle dostrzegasz przed sobą małą chatkę, z której komina ulatnia się dym, co może oznaczać ze ktoś tam jest. Powoli i nieustępliwie zaczyna prószyć słabo śnieg.
Offline
LunaStrażnik Cieni
- Dobrze już dobrze nigdzie się nie wybieram. Powiedzcie mi w takim razie w jaki sposób się dowiemy czy tym wilkołakiem nie jest Galdor? Odwracam się w stronę okna i staram się coś dostrzec przez tą ścianę deszczu za oknem. Po chwili odwracam się jednak w stronę towarzyszy gdyż nic nie dostrzegam za oknem.
- Powiedzcie mi chociaż jaki macie plan jeśli postanowi tu zajrzeć ta włochata bestia. Odnoszę wrażenie że cała wasza trójka traktuje mnie jak jakiegoś małego elfa. Wiem że nie widziałam za wiele ale to nie znaczy że możecie mnie tak straszyć na każdym kroku. Jeśli nie przestaniecie z tym zastraszaniem to zacznę się buntować i robić wszystko na własną rękę. Wracając do tematu. Elltharionie powiedz mi skąd wiesz że wilkołaki nie mają świadomości. Coś mi się przypomniało mój Wuj wspominał coś o tym że są dwa rodzaje wilkołaków co się przemieniają kiedy one chcą i takie które nie mają wyjścia Spoglądam znów w okno by coś dostrzec i nagle niebo przecina piorun który sprawia że przed chatą robi się jasno. W tym ułamku sekundy udaje mi się jedynie dostrzec jakiś kształt niezidentyfikowany poruszający się od wioski.
- Elltharionie chyba go dostrzegłam przez ułamek sekundy jak się zrobiło jasno od błysku za oknem dostrzegłam dziwny kształt poruszający się w tą stronę od wioski. Mam nadzieję że tu nie przyjdzie. Powiedzcie mi co wiecie o wilkołakach? Mówiąc to spoglądam na Ellthara i Arisę
Offline
DaimonMG Cienia
Do Luny:
- Tak też widziałem ten kształt Luno. Opowiada Ci spokojnym tonem Elltharion. Nie musisz długo czekać, a zaczyna kontynuować rozmowę. - I nie unoś się tak moja droga. To nie jest tak, że traktujemy Cię jak małego Elfka, tylko nie wyglądasz na zaprawioną w bojach wojowniczkę. Nagle ścisza głos i spogląda na Arisę. Swoją droga wygląda jak by drzemała teraz w najlepsze. - Spójrz na nią Luno. Wystarczyło powiedzieć, że trzeba się szykować i od razu zmieniła swoje zachowanie. Założę się że zanim wróciliśmy to gadałyście o jakiś sprawach i zachowywała się inaczej. Ty raczej tak nie potrafisz prawda? Spogląda na towarzyszkę, z odrobiną czułości i troski, po czym kontynuuje już normalnie.
- Wiesz mam nadzieje, że szybko do tego nie dojdzie. A wracając do tego pytania o wilkołakach, to powiem szczerze, że jeszcze żadnego nie spotkaliśmy. Ale kiedyś w naszej wiosce miał miejsce mały wypadek... Po tych słowach Elltharion przerywa i zaczyna wpatrywać się w deszczowe niebo za oknem, które co jakiś czas jest rozświetlane przez uderzające błyskawice.
Offline
LunaStrażnik Cieni
Po słowach które Elltharion wypowiedział mi szeptem piorunuje go wzrokiem.
- Jaki wypadek? Nie chcesz to nie mów. Wyglądam za okno ale nie dostrzegam nic poza padającym deszczem. Po chwili stania przy oknie wracam do Ladvariana i przytulam się do niego.
-Ladi co o tym wszystkim myślisz. Jak znajdziemy Galora. Co teraz? Boje się o młodego przytulam się mocno do kota.
-Czyżbym była aż tak nieznośna ostatnio? Wiesz co kotku to wszystko mnie przerasta. Martwię się o Derlisa czy on jeszcze żyje. Jak myślisz Ladi Będąc tak wtulona czuję że łzy zaczynają mi spływać po policzkach.
Offline
DaimonMG Cienia
Do Luny:
Gdy Ty wtulasz się w Ladvariana Elltharion spogląda na Ciebie. Jego wzrok zaczyna Cię świdrować, a Twarz ukazuje smutek i rozczarowanie. Spoglądasz na Arisę, która bawi się Swoim mieczem. Nagle odzywa się zupełnie poważna i mroczna.
- Elltharionie, powiedz Jej. Skoro tak nage odeszła od okna, to mów tak żebyśmy i my usłyszeli, masz lepszy dar to bardowania. Tylko nie śpiewaj. Mówiąc to z lekkim rozbawieniem. Elltharion, patrzy na nią uśmiechając się, a następnie spoglądając w mrok burzliwej nocy i zaczyna mówić.
-Kiedyś wraz z wojownikami z naszej wioski wyruszyliśmy na pustynię. Po jakiś 2-3 dniach wśród piasków, zostaliśmy w nocy zaatakowani. Nikt z nas nie wiedział, co to za stworzenie wtedy. Wyglądało jak wilki, ale chodziło, i miało postawę człowieka. Było nas 4, Ja, Andraw, Matron i Farothan. Matron był z nas najmłodszy i najmniej doświadczony. Na chwilę przerywa mówić by zapatrzyć się na deszcz. Po chwili zaczyna kontynuować. -Opłakiwaliśmy go potem, ale zmarł jak wojownika przystało. Farothan został raniony przez to dziwne zwierze. Ja ledwo uniknąłem ran. Gdy wróciliśmy do wioski Farothanem zajęła się nasza szamanka. Pomogło mu to, zaczęło mu się polepszać. Nagle przerywa i zaczyna wpatrywać się w Ciebie i Ladvariana.
Offline
LunaStrażnik Cieni
Słucham uważnie tego co mówi Elltharion.
- mam nadzieję że nie stało się to co myślę? Dobra opowiadaj co było dalej jeśli to nie kłopot
poprawiam się wtulając się w kota i spoglądając to na Arisę to na Ellthariona
- Ariso znasz tę historię? Powiedz że źle myślę - Patrzę na nią blagalnie
Offline
DaimonMG Cienia
Do Luny:
-Nie wiem co myślisz moja droga, ale dajmy mu opowiedzieć do końca. Odpowiada Arisa spoglądając na ciebie, tym swoim lodowatym wzrokiem drapieżnika gotowego do ataku na zdobycz. Nagle Elltharion spogląda w Twoją stronę, następnie na Arisę i mówi ze spokojem.
- Drogie Panie to mam kontynuować, czy nie?
- Mów dalej przyjacielu. W odpowiedzi na pytanie słychać głos Ladvariana.
- Zatem, jak już mówiłem Farothan został ranny. Nasza szamanka dobrze się spisała i postawiła go na nogi. Nie minęło parę tygodni, a był jak nowo narodzony. Wszyscy myśleliśmy, ze już po wszystkim. Bestia zgładzona, Farothan wyleczony, jednak myliliśmy się i to nie wiesz Luno jak bardzo. Minął miesiąc od naszego spotkania z tą dziwną istotą. Jedliśmy wspólnie posiłek w namiocie Farothana. Jego żona przygotowała wspaniały gulasz z pustynnych skorpionów. Nic, nie zapowiadało tego co miało nastąpić. Nagle Farothan złapał się za klatkę piersiową i padł na stół, zaczął wić się w straszliwych konwulsjach, krzyczał żebyśmy zabrali ten przenikliwy ból i głos z jego głowy. Jednak żadne z nas nie wiedziało co robić. Nagle rzucił się na mnie.. Nagle przerywa słysząc przeraźliwe wycie gdzieś na dworze, po czym kontynuuje. - Gdy spojrzałem wtedy w jego oczy, pełne obłędu zobaczyłem jak się zmieniają. Z elfich na drapieżne, zwierzęce i żadne mordu. Jego żona krzyknęła by się opamiętał, mówiła że mu pomożemy. On tym czasem odwrócił się i rzucił na nią, skręcając jej kark i łamiąc kości. Co było dalej duklanie nie wiem, pamiętam tyle że rzucił się z powrotem w moją stronę, ale Arisa była szybsza. Przeszła go swoim mieczem. Ostatnie co widziałem w jego na powrót ludzkich oczach to wdzięczność za to co uczyniliśmy i straszliwą rozpacz z powodu tego co zrobił. Gdy Elltharion przerywa, jakiś dziwny kształt przemyka wprost za oknem. Zanim zdążyłaś co powiedzieć, słyszycie walenie do drzwi i widzicie jak one podskakują od siły uderzeń. Arisa długo nie czekając wydobywa miecz z pochwy i przeszywa nim drzwi, gdy go wyciąga widać na nim ślady krwi, a dudnienie do drzwi nasila się.
-Ariso pilnuj tych drzwi!! Luno co tak leżysz szykuj się, te zawiasy długo nie wytrzymają!!
Offline
LunaStrażnik Cieni
Wstaję i biorę łuk z kołczanem wątpiąc, że to coś da. Ale naciągam strzałę mierząc w stronę drzwi. Spoglądam jeszcze na Ladvariana, Arisę i Ellthariona. Widzę że są nastawieni bojowo. Jeszcze nigdy nie widziałam u Arisy takiego chłodu i zdeterminowania. W sumie jej przyjaciel też wygląda na takiego. Czuję gęsią skórę na całym ciele. Widzę jak zawiasy już nie mogą wytrzymać i wylatują z hukiem a moja strzała leci w stronę cienia stojącego w drzwiach...
Offline