LunaStrażnik Cieni
rozglądam się i widzę jak Arisa i Elltharnion śpią przytuleni do siebie. Widzę że mimo że nikt nie podkładał do ognia i tak on się pali niezmiennie jak wtedy gdy Arisa coś przy nim robiła Wstaje starając się nie zbudzić nikogo. Wychodzę przed nasz zaciszny kąt i rozglądam się. Przybyło więcej śniegu ale na szczęście skończyła się już zamiedź. Idę w stronę koni by zdjąć im opaski z oczu. Mimo że zamiedź już się skończyło nadal jest mroźno. Podchodzę do koni i zdejmuje im przepaski delikatnie i spokojnie do nich przemawiając. Stoję tak przy nich mimo tego że się uspokoiły odnoszę dziwne wrażenie że ktoś lub coś mi się przygląda. Rozglądam się do okoła jednak nic nie widzę. Wracam do głaskania koni ale jednak wrażenie nie mija. Czuję jak mięśnie koni drgają pod każdym moim dotykiem jednak nie może mnie to uspokoić. Do okoła panuje cisza, którą się aż czuje i nie daje mi się pozbyć wrażenia że coś jest nie ta.
Offline
DaimonMG Cienia
Do Luny:
- Coś Cię Trapi moja droga? Słyszysz nagle za sobą dźwięczny głos Ellthariona. Wyrywa Cię z zadumy tak nagle, że aż odruchowo sięgasz po jeden ze sztyletów. Nie wiesz jak on to zrobił, że tak nagle wstał. A może po prostu Ty tak długo stoisz już przy koniach. Elltharion widząc Twoją reakcję, od razu zaczyna Cie uspokajać. - Nie denerwuj się tak Luno. To tylko Ja, nie chciałem Cię przestraszyć wiesz Mi. Widziałem jak wyszłaś z obozowiska, dość długo nie wracałaś więc postanowiłem sprawdzić czy wszystko jest w porządku. To jak Co Cię tak trapi moja droga? Mówiąc te ostatnie słowa rozchyla ręce zapraszająco, jakby mówił Ci "chcesz się wypłakać to służę ramieniem". Nie możesz go rozgryźć do końca. Nikt od dawna nie był dla Ciebie taki wyrozumiały jak on się wydaje. Pomimo postawy Ellthariona nadal masz to dziwne przeczucie, że coś jest między drzewami i was obserwuje z ukrycia i czeka..
Offline
LunaStrażnik Cieni
-Martwię się o kuzyna. Nie widziałam go już 2 lata. Taki maluch a już tyle wycierpiał. Eh... Głaszcze dalej konie w milczeniu. Po dłuższej chwili nasłuchuje i rozglądam się do okoła. Przeczucie mi nie mija. Ściszonym głosem mówię do Ellthariona -Elltharionie mam dziwne przeczucie że ktoś nas obserwuje od strony lasu tylko nie wiem kto. Widzę to na granicy wzroku, ale nie mogę tego uchwycić. Nie wiem może mi się tylko wydaje rozglądam się ukradkiem - Jak myślisz? Co to może być lub kto? Chyba nie jestem za bardzo wyczulona?
Offline
DaimonMG Cienia
Do Luny
- Oj Moja droga. Tak długo wędrowałaś sama, więc to oczywiste, że zmysły płatają Ci figle. Mówiąc to Elltharion uśmiecha się szczerze, ale zarazem dostrzegasz jak spokojnie nie poruszając głową spogląda wprawo i lewo, jakby jednak miał wrażenie, że masz rację. - A co do kuzyna to się nie martw. Mówiłaś, ze został porwany przez łowców niewolników prawda? To mówiąc podchodzi do Swojego konia i zaczyna go spokojnie głaskać i uspokajać. Nie wiedząc czemu, konie stały się bardzo niespokojne. - Wiesz nawet jeśli już go niema z tymi ludźmi, to na pewno będą tak mili i nam powiedzą gdzie go znaleźć. W tej samej chwili, słyszycie głos Arisy wychodzącej z waszego schronienia. - Luno moja droga, masz może jakiś pomysł na śniadanie? Wiem że to głupie że pytam ale Ladi już gdzieś zniknął. Mówił coś o spacerze i jedzeniu. Mówiąc to Arisa się uśmiecha w Twoją stronę serdecznie.
Offline
LunaStrażnik Cieni
Wyglądam z pod głowy konia - Mam przy sobie jeszcze placki i suszone mięso w torbie Ariso. Wyjmij ile chcesz u znajomego uzupełnię zapasy Odwracam się do Ellthariona - znowu odniosłam wrażenie że coś nas obserwuje kątem oka z mojej prawej strony. Udaje mi się dostrzec tylko jeden kształt poruszający się w prawo do okoła obozu. Ellthorionie nie wiem. Poza tym konie s.ą znów niespokojne. - Kotku gdzie jesteś mam wrażenie że ktoś jest w pobliżu obozu. Nie wiem jak to określić bo go nie widzę. Umyka mi na granicy wzroku. mówiąc to odwracam się do konia za mną i zaczynam go głaskać uspokajająco. Delikatnie rozglądając się do koła. - Ciii koniku, ciii zaczynam nucić cicho melodię której nauczyła mnie babcia jak byłam małą aby uspokoić zwierzęta
Offline
DaimonMG Cienia
Do Luny:
- Dobrze kochana, coś tam wymyśle z tych racji na śniadanie. A tak w ogóle co z was za ranne ptaszki takie co. Odpowiada Ci Arisa wracając do waszego schronienia. W tym samym czasie Elltharion odwraca się w stronę Arisy i zaczyna kierować się w jej stronę.
- Wiesz Luno ja tam nic nie widzę w tym lesie. Naprawdę musisz być bardzo przewrażliwiona moja droga. Chodźmy lepiej pomóc Arisie. Mówiąc to Elltharion, wydaje się jak by nie do końca obecny. Widać, że coś go rozprasza. Konie zaczynają się powoli uspokajać, ale nadal są poddenerwowane i wyglądają na czujne, jakby miały zaraz porwać się do galopu. Nagle na linii drzew pojawia się Ladvarian. Po tak gwałtownym pojawieniu się, spokojnie i bez pośpiechu podchodzi do Ciebie i zaczyna się łasić jakby był domowym kociakiem.
- Nikogo nie znalazłem w lesie, nawet żadnych śladów że ktoś tu był lub przechodził. Mimo tego mam jakieś nie jasne przeczucia, jakby coś jednak tam w mroku drzew czekało na nas - lub na to co zrobimy. Mówiąc to Ladvarian wydaje się zaniepokojony, tą sytuacja. Do tej pory jego zmysły nigdy go nie oszukały, a teraz mówi tak jak by coś się czaiło w śród drzew, coś co go przeraża.
- Hej Luno. Chodźcie do nas. śniadanie gotowe. Wyrywa Cię z transu głos Arisy wołającej za wami. Czyżbyście aż tak długo tam stali, że zdążyła wszystko przygotować.
Offline
LunaStrażnik Cieni
- Dobra chodź idziemy na śniadanie. Zastanowimy się nad tym później. Powiem Ci tak. Widziałam kogoś kontem kontem oka. Z tego co zobaczyłam była to nie wysoka postać w ciemnym płaszczu ale nie wiem nic więcej. Ciągle mi umyka. Co Ty na to by zrobić na niego zasadzkę? Kieruję się w stronę obozowiska. Widzę że Ladvarian się nie rusza tylko lekko przyjeżony w miejscu. - idziesz? Co jest? Zatrzymałam się i czekam na niego rozglądając się jeszcze raz - Ariso już idziemy. Elltharionie nie zjedz wszystkiego droczę się wchodząc do obozu.
Offline
DaimonMG Cienia
Do Luny:
- No Ej nie jem znów tyle. Mówi rozbawiony Elltharion. - I co Luno wciąż masz to dziwne przeczucie?
- Jakie znów przeczucie? O czym on mówi? Pyta zdziwiona Arisa.
- A bo nasza towarzyszka. Od rana mam wrażenie, ze ktoś lub coś nas obserwuje z lasu. Wyjaśnia pośpiesznie Elltharion. Nie wiesz czemu, ale wydaje Ci się, że mówi to w jakiś specyficzny sposób. Okazuje się szybko że masz racje w swoich przypuszczeniach.
- Elltharionie znam ten ton. Nie zamierzasz chyba nic kombinować. Mówi Arisa, wydaje się być dość mocno poruszona zachowaniem Towarzysza. Po chwili kontynuuje. - Niech zgadnę. Nie jesteś do końca pewien czy Luna ma racje w swych przeczuciach. Ale żeby nie ryzykować myślisz o zastawieniu małej pułapki, no może nawet zasadzki tak? Proszę powiedz że się mylę..
- Przecież mnie znasz Moja droga. Mówiąc to na twarzy Ellthariona pojawia się uśmiech, ale nie taki uprzejmy miły, lecz drapieżny jak u dzikiego zwierzęcia które właśnie upatrzyło sobie zdobycz lub już ją dopadło. - A Ty co o tym myślisz Luno?
Offline
LunaStrażnik Cieni
- Ladvarian poszedł jeszcze raz obejść obozowisko do okoła. Ja naprawdę mam wrażenie że ktoś tam jest. A co proponujesz? I jak to ma wyglądać - Ladvarianie i co? Wracaj już jadłeś coś? Elltharion planuje zasadzkę na wszelki wypadek zrobić. Co Ty na to? - Zaczynam jeść podaną mi porcję przez Arise ale nawet nie czuję smaku tego co jem myśląc o tym co poczułam przed obozem o tym osobniku.- dobra jaka w tym moja rola? Ladvarian zaraz do nas dołączy wiem że już wraca
Offline
DaimonMG Cienia
Do Luny:
- Luno nikogo niema w lesie. Nie znalazłem żadnych śladów. Mówi nagle Ladvarian pojawiając się w wejściu do waszego prowizorycznego schronienia.- To jaki masz plan Elltharionie? Pyta ze zdziwieniem Ladvarian. Elltharion przez dłuższy czas milczy wpatrując się w wasze zaklęte ognisko, płomienie przeskakują z jednego polana, na drugie. Po chwili nostalgii i milczenia Elltharion mówi spokojnym opanowanym głosem, w którym kryje się coś mrocznego i tajemniczego.
- Zatem moi drodzy. O ile przeczucie Luny są słuszne to ten ktoś jedzie za nami już od jakiegoś czasu, a przynajmniej obserwuje nas od rana. Zatem pojedziemy dalej jak nigdy nic. Nagle któreś z nas się odłączy i ukryje gdzieś, czekając na naszego gościa - o ile takowy jest. Problem w tym, że jak któres z nas się odłączy od reszty to on, lub to coś może pojechać za tym maruderem. To mówiąc Elltharion, nie wygląda na zadowolonego..
- Jak Ty sobie to Wyobrażasz mój drogi co? Jedno z nas się odłącza od reszty i albo samemu robi nagonkę, albo zostaje przynętą? Mówi zdziwiona nieco Arisa. - I niby kto to by miał być?
- No właśnie nie wiem. Odpowiada szybko Elltharion. Na zewnątrz dzień zaczyna się w pełni, zapowiada się spokojny dzień - jeśli idzie o pogodę.
Offline
LunaStrażnik Cieni
- to może ja z Ladvarianem się odłączymy? Jeśli tam ktoś jest może się zdziwić że wy się rozdzielacie. Co wy na to?- damy sobie radę prawda? Przepraszam że nie uzgodniłam tego z Tobą prędzej - Nie widzę innego rozwiązania - rozglądam się- Poza tym czas się zbierać już się południe zbliża a chciałabym jeszcze dziś dotrzeć do tej wioski - Patrzę na Ladvariana by wybadać co on o tym myśli - Poza tym to moje dziwne przeczucie więc nie chcę was narażać a wiem że Ladvarian mnie samej nie zostawi. Prawda kotku?
Offline
DaimonMG Cienia
Do Luny:
- Żebyś wiedziała że nie zostawię Cię samej. Odpowiada CI zupełnie poważnie Ladvarian, ta jego wypowiedź zabrzmiała nawet troszkę groźnie. Gdybyś go nie znała to mogła byś pomyśleć że gotów Cię zadrapać byle byś nie szła sama. Podczas gdy Ty przedstawiasz Elltharianowi swój punkt widzenia na sprawę. Arisa wstaje i rusza w stronę koni.
- To wy Tu moje drogie gołąbki sobie knujcie dalej, a Ja idę przygotować konie do drogi. Faktycznie robi się już późno. Ale do południa jeszcze daleka droga Luno. Kończąc tymi słowami Arisa uśmiecha się w Twoją stronę i opuszcza wasze schronienie. Elltharion tym czasem wygląda znów na zamyślonego, jednak ten stan nie trwa zbyt długo. Po krótkiej chwili mówi do Ciebie i Ladvariana.
- A pomyślałaś o tym, że ten osobnik, to coś czatuje na Ciebie. Jak tylko się odłączysz to już trach i ma Cię. Więc o ile nie znasz się na magii, lub nie znasz jakiegoś cud sposobu na skopiowanie się to ta opcja odpada. Przerywa na chwile swoją wypowiedź, by znów się nad czymś głęboko zastanowić, po chwili zdradza Ci i Ladvarianowi swój pomysł. - A co sądzisz o takim rozwiązaniu. Ruszymy razem w trójkę, ty pojedziesz razem zemną lub jak wolisz Arisą, w tym czasie Ladvarian pobiegnie swoim drogami. W brew pozorom mnie podejrzane będzie jak nasz futrzasty przyjaciel sam zniknie, niż jak byście razem nas opuścili. Tym sposobem nasza trójka będzie ciągle razem, a Ladvarian będzie krążył za nami i obserwował sytuację. Co wy na to?
- Ja się zgadzam Elltharionie. Mimo iż nie znamy się dobrze, Twój plan bardzo mi się podoba. Nie będę musiał tak bardzo martwić się o moją Panią. Ladvarian przemawia głosem stanowczym i pewnym swego. Zauważasz właśnie jedno, odkąd pojawili się Elltharion i Arisa Ladvarian częściej mówi normalnie, a nie tak jak do tej pory na drodze myśli.
Offline
LunaStrażnik Cieni
- Ale to nie zmieni tego że ktoś za nami krąży. Ladvarian miał przeczucie ale nie widział tego kogoś. A jak on będzie chciał jego zaatakować nie ma mowy. Robimy tak ja ruszam z moim Kotem a wy idziecie dalej prosto -borę moją torbę i wyciągam haftowaną chusteczkę z moim imieniem. - Jak dotrzecie do wioski dajcie to mojemu znajomemu. To pozwoli wam u niego zostać i poczekać na nas. My odbijemy w prawo potem Ladi oddzieli się ode mnie i będzie krążył niedaleko aby się nie martwić potem ja sobie trochę pobiegam i spotkam się z Ladim troszkę dalej. Potem dołączymy do was
Offline
DaimonMG Cienia
Do Luny:
- I co jeszcze powiesz moja droga? Z dużym sarkazmem w głosie mówi Elltharion. Wydaje się być trochę poruszony twoim pomysłem. - Wiesz Mi lub, nie ale w brew pozorom mam trochę więcej walk tego typu za sobą. Więc zapomnij o swoim pomyśle. Ruszamy w trojkę razem, a Ladvarian w tym czasie ubezpiecza nasze tyły i albo się zgodzimy albo zaraz zafunduje Ci powtórkę z Twojej chaty co Ty na takie rozwiązanie? Mówiąc to przybiera ten swój drapieżny wyraz twarzy, który miałaś okazję widzieć już wcześniej.
- Ja jestem za planem Ellthariona Luno. Wybacz mi, ale naprawdę lepiej będzie jak wasza trójka nie będzie się rozdzielać. A ja nie będę daleko w tyle więc nie będziesz musiała się martwić o mnie. Z braterską troską w głosie przemawia Ladvarian. Nie wiedząc czemu trzyma uparcie stronę Ellthariona. - Więc Ja się zgadzam na ten plan, a ty Elltharionie rób co trzeba będzie By moja Pani nie wpadła na żaden głupi pomysł i jeśli dojdzie do czegoś złego to strzeż jej... To mówiąc Ladvarian wybiega z waszego schronienia i rusza w stronę lasu. Chwilę po jego zniknięciu wchodzi Arisa, z wielkim zdziwieniem patrzy na waszą dwójkę.
- Co się stało temu kotu? Wyleciał z stąd jak poparzony. A wam co jest? Kiedy padają te słowa patrzysz na Ellthariona tak wściekłym spojrzeniem, ze mogła byś zawstydzić samego bazyliszka lub meduzę. Nie wiesz co masz powiedzieć i zrobić, nagle Elltahrion przemawia do Ciebie i Arisy tym swoim nieznośnym czarującym głosem.
- Ariso moja droga nie martw się o nas, wszystko jest w jak najlepszym porządku - prawda Luno? To jak będzie jedziesz z Arisą po dobroci czy znów idziesz spać? W tej chwili ogarnia Cię nagła wściekłość. Ale nie na Ellthariona tylko na Ladvariana, że zamiast poprzeć Ciebie poparł pomysł tego wędrowca, którego znacie ledwie od przed wczoraj. Nagle podchodzi do Ciebie Arisa i troskliwym, spokojnym głosem mówi do Ciebie.
- Luno. Nie wiem co tu zaszło, mam nadzieję że któreś z was mi to wyjaśni. Mówiąc to patrzy złowrogo na Ellthariona. -Ale wiesz mi, jeśli nie chcesz przespać całej podróży do twojego przyjaciela to zgódź się na dobrowolną przejażdżkę ze mną co?
Offline
LunaStrażnik Cieni
W skrócie mam jechać z wami bo ani Ladi ani Ellthi nie chcą się zgodzić na mój pomysł. On mnie straszy że jak się nie zgodzę to mnie uśpi. Co ja lalka jestem? Dobrali się solidarność męska - zbieram rzeczy- Idę w takim razie przygotować konie nie czekając na odpowiedź biorę rzeczy i wychodzę z jamy nie czekając na odpowiedzieć robiąc minę złej i zrezygnowanej. mam dość facetów mówię na odchodne pod nosem. Gdy jestem przy koniach siodłam je uspokajam i rozglądam się czy nie widzą mnie moi towarzysze. Wkładam do jednej z toreb chustkę którą obiecałam im zostawić. Nacinam sobie skórę w nadgarstku i tworzę swoją kopię która zostaje przy koniach a ja znikam w krzakach. Gdy udaje mi się oddalić na dość długą odległość upuszczam jeszcze trochę krwi i tworze nowe klony. Rozglądam się czy nikt mnie nie obserwuje, ale nic nie dostrzegam. Każdy klon rusza w inną stronę biegiem a ja biegiem kieruję się południowy zachód.
Offline