DaimonMG Cienia
Do Luny:
Gdy Twoja strzała ma już trafić w ten ciemny kształt znajdujący się po drugiej stronie drzwi, w ostatniej chwili chybia. Cień wykonał szybki ruch w stronę Arisy, przez co uniknął trafienia. W tej samej chwili Arisa wykonuje cięcie bokiem, niestety jej miecz przeszywa powietrze, gdy wielka postać przelatuje wyprostowana nad mieczem. Gdy już ma dopaść Arisy, odlatuje w bok rzucona jakąś niewidzialną siłą, w tym samym momencie dopada jej Ladvarian i próbuje dopaść krtań swej ofiary. W zachowaniu swych przyjaciół nie widzisz nic, ani krzty litości, czy współczucia. Nawet jeśli tym czymś ma być Galor oni w tej chwili nie liczą się z tym. Teraz gdy zobaczyłaś go w świetle wiesz już o czym mówił Elltharion. Postać ta jest dobrze zbudowana, dostrzegasz każdy najdrobniejszy mięsień. Jej masywna postura przewyższam każdego kogo miałaś okazję poznać w swym życiu. Futro ma krótkie w kolorze czarno-srebrno-białym, jak u normalnego wilka. Nagle monstrum zrzuca z siebie Ladvariana i staje na nogach. Patrzy na waszą trójkę i zaczyna warczeć i ryczeć przeraźliwie. Dostrzegasz na łapach tego potwora, bandaże, lub to co kiedyś było bandażami, a z szyi zwisa mu łańcuch. Jego zielone oczy starają się coś Ci powiedzieć, ale co...
Offline
LunaStrażnik Cieni
Przyglądam się mu w między czasie wypowiadając czar iluzji na stworzenie klonów. Gdy już się pojawiają otaczają potwora i mierzą do niego z łuków. Rozglądam się co robią pozostali.
- Ladi jesteś cały - Staram się kontem oka zobaczyć co z resztą. Przyglądam się oczom zastanawiając się skąd je znam. Po chili przyglądania się potworowi próbuje się z nim porozumieć
-Kim jesteś? Jednak nie otrzymuje odpowiedzi w żaden sposób. Więc czekam na ruch potwora
Offline
ShadowMag
- Spójrz przyjacielu kawałek cywilizacji może uda na się skorzystać z ich gościnności a przy okazji przeczekać aż śnieg przestanie prószyć to mówiąc kieruje się z towarzyszem w stronę chaty a zmęczeni podróżą mamy nadzieję na chwilę odpoczynku i może jakiś ciepły posiłek. Mimo to niespiesząc się aby nie wystraszyć mieszkańców spokojnym i powolnym krokiem zmierzamy do celu.
Offline
DaimonMG Cienia
Do Luny:
-Spokojnie Luno nic mi nie jest. Opowiada Ci Ladvaian. W między czasie bestia, spogląda na was. Widać, że jest w zastraszona, ale niema zamiaru się poddać. Nagle, rzuca się na jedną z Twoich kopi. Wszystko dzieje się tak szybko, że żadne z was nie jest wstanie zareagować. Po uderzeniu, kopia rozpływa się w smudze dymu. Ty natomiast odczuwasz dziwny skurcz na lewym ramieniu. Arisa wykorzystując zajęcie bestii Twoją kopią, rzuca się na nią i jednym gładkim cięciem rani ją na piersiach. Słychać tylko przeraźliwe wycie potwora, który odpycha Arisę w bok, a sam wyskakuje przez dach na dwór. Elltharion podchodzi do Arisy, pomagając się jej podnieść widzisz że nic jej chyba nie jest.
- No to przywitaliśmy się z tym Wilkołakiem. A Twój przyjaciel ma teraz wentylacje na dachu. Mówi z sarkazmem w głosie Elltharion.
Do Shadow:
Gdy podchodzicie do chaty, z jej środka wyłania się postać. Ubrana w jest w futro i trzyma w rękach łuk z napiętą strzałą skierowaną w waszą stronę. Po krótkiej chwili słyszysz głos kobiety, jest miękki ale stanowczy i pewny siebie.
- Nie ruszać się!! Kim jesteście Wędrowcy?! Kobieta stara się przekrzyczeć śnieg i wiatr które nasiliły się nagle i stanowczo. Byrdo, zaczyna się jeżyć i pokazywać kły. Widzisz, że jest gotowy do ataku, ale czeka na Twój rozkaz.
Offline
LunaStrażnik Cieni
- Wszyscy jesteście cali? Ariso wszystko ok? Trzeba będzie to załatać aby było bezpiecznie na następną noc Powiedzcie mi co będzie potrzebne nam aby móc się dalej bronić. Czy mi się zdaje czy zamiast jednego jest ich kilku? Podchodzę do Arisy i Ellthariona ale zatrzymuje się przy kocie i sprawdzam czy jest cały.
- Chyba nie będziemy mieć więcej gości tej nocy?
Offline
DaimonMG Cienia
Do Luny:
- Nie sądzę by było ich więcej, moja droga. Odpowiada ci Elltharion, głosem spokojnym i pełnym spokoju. Spoglądając na Ladvariana dodaje szybko. - No chyba że Ladi znajdzie jakieś ślady świadczące o tym by było ich więcej. Ladvarian wymienia spojrzenia z Elltharionem, po czym mówi krótko i wychodzi na zewnątrz.
- Poszukam śladów wokół domu. Jak co czekam na dworze.
- Czy mi się wydawało czy on powiedział na dworze? Nie masz chyba zamiaru ścigać tego monstrum? Mówi, Arisa. Głosem pełnym determinacji. Spoglądając w dziurę po potworze, zauważasz że wciąż pada. Wydaje ci się jakby pogoda była częścią tego czegoś. Przez moment jak walczyliście, odniosłaś wrażenie, że grzmoty uderzały najczęściej wtedy gdy ona ryczała lub wyła. Tym czasem Elltharion odpowiada Arisie, ale patrząc na jej Reakcję nie takiej odpowiedzi się chyba spodziewała.
- A właśnie, że mam taki zamiar. Ladvarian jest tego samego zdania, trzeba go dopaść i zabić, lub uratować. Spokojny ton głos Ella, wprawia cię w zakłopotanie. Wydaj się jak by mówił o dziecięcych wygłupach z psem, który się zerwał ze smyczy, a nie o polowaniu na bestię przewyższającą was wzrostem jak i siłą.
- Uratować??!! Tak jak mogliśmy uratować Farothanowi!! Unosi się Arisa, lecz ten szybko ją uspokaja. Mówiąc swym śpiewnym głosem, tak spokojnie jakby miał zaraz zahipnotyzować was obie.
- Wiesz doskonale, że nie mogliśmy jemu pomóc. Tutaj może być inna sprawa. A zresztą od czasu Farothana Dużo się zmieniło Luno czy poza tym powielaniem siebie nasz inne zaklęcia?
- A właśnie co do tego powielania to próbowałaś kiedyś powielać kogoś innego niż samą siebie? Dopowiada szybko Arisa. Nie wiesz czemu, ale odnosisz wrażenie że ta dwójka ma już jakiś pomysł. Pytanie czy na zabicie czy obezwładnienie bestii. Zostajesz wyrwana ze swojego zamyślenia uderzeniem grzmotu, które poprzedza przeraźliwe wycie.
- To jak Luno? Arisa mówi do Ciebie, jakby szukała w Tobie pomocy lub wsparcia.
Offline
ShadowMag
- Spokojnie nie obawiaj się jestem Shadow i chciałem tylko za waszym pozwoleniem przeczekać u gospodarzy tę burzę śnieżną widząc że ów osoba jest wystraszona i zdenerwowana zsiadam z Byrdo i go uspokajam - spokojnie przyjacielu nie denerwuj się ale bądź w gotowości młot stawiam przy moim kompanie i podnosząc delikatnie obie ręce do góry podchodzę wolnym krokiem do ów kobiety - Przybywam w pokojowym nastawieniu i nie szukam kłopotów jeśli jesteśmy nie mile widziani to odejdziemy bez problemów
Offline
DaimonMG Cienia
Do Shadow:
Gdy zsiadasz ze swojego Towarzysza, kobieta cały czas do ciebie celuje. Gdy się bliżej przyglądasz ów niewieście zauważasz, ze nie jest znów taka wystraszona jak myślałeś. Podczas gdy ty się zbliżasz tak z podniesionymi rękami, ona nie spuszcza z ciebie wzroku, w pewnym momencie rozluźnia strzała na cięciwie i opuszcza łuk.
- Wybacz mi Wędrowcze. Ostatnio różne stwory kręcą się po okolicy. Zapraszam do chaty Spogląda na Byrdo i szybko dodaje, nieco speszona. - Twój.eee Wierzchowiec, może zaczekać tutaj pod daszkiem ganku. W środku niema aż tyle miejsca, aby niedźwiedź się zmieścił.
Offline
ShadowMag
-Wiem że jest teraz bardzo niebezpiecznie i wcale się nie dziwię tej reakcji a jeśli chodzi o Byrdo to spokojnie na pewno jeśli jest mało miejsca to zadbam o to by na zewnątrz nie zmarzł Podchodzę do kompana i uspokajam -Widzisz przyjacielu mówiłem że nie trzeba się denerwować choć spoczniesz sobie pod daszkiem przykryje cię kocem i trochę sobie odpoczniesz tak jak powiedziałem dbam o to by Byrdo nie wymroziło i zaraz za gospodynią wchodzę do chaty
Offline
DaimonMG Cienia
Do Shadow:
Chata jest skromna. Składa się z trzech izb. Głównej, która jest połączona z kuchnią. małej sypialni oraz składziku. Palenisko znajduje się z prawej strony od wejścia a przed nim stoi mały stół. Gospodyni po wejściu ściąga futro i wiesza je przy drzwiach, następnie podchodzi do paleniska i sprawdza coś w garze. Nagle się odzywa, do ciebie. Jej głos jest piękny i melodyjny, wręcz uwodzicielsko piękny.
- Co cię sprowadza w moje progi Wędrowcze? Pyta, po chwili uśmiechając się mówi dalej nieco speszona, ale zarazem rozbawiona.
- Oj.. Wybacz Mi mój drogi Krasnoludzie, gdzie są moje maniery. Zbyt długo nikogo Tu nie gościła. Mam na imię Xanea. A ty mówiłeś, że jak się nazywasz? W ogóle zjesz trochę potrawki? Pewnie głodny jesteś po tej podróży. Usiądź mój drogi rozgość się.
Offline
LunaStrażnik Cieni
- Nie wiem nigdy nie próbowałam powielać kogoś innego co wy kombinujecie? Znam niewiele zaklęć ale jakieś jeszcze mam w zanadrzu. - Spoglądam na nich pytająco.
-Mam nadzieje że nie wysłałeś Ladiego za nim?! Patrze na Ellthariona wściekle i podchodzę do resztek drzwi i rozglądam się za Ladwarianem
- Kotku gdzie jesteś? Nie rób nic głupiego i uważaj na siebie - Odwracam się do reszty z uśmiechniętym wyrazem twarzy ponieważ coś mi się przypomniało. Elltharian z Arisą patrzą na mnie jak na kogoś niespełna rozumu
- Wiecie co mam pomysł zapomniałam ostatnio o jednej mojej zdolności. Mówiłam Ci Ariso o tym. Chcę coś sprawdzić - Odwracam się do nich plecami i wychodzę szybko na zewnątrz chaty i podchodzę do najbliższego drzewa które tu rosło i przykładam do niego ręce. Na plecach czuje że jestem obserwowana.
- Drogie kochane drzewo. Przepraszam że Cię budzę w taką pogodę. Ale chciałam Cię prosić o ogromną przysługę. Znasz mężczyznę mieszkającego w tej chacie? Chciałabym się dowiedzieć co się z nim stało. Czy on ma coś wspólnego z tym potworem co nas dziś zaatakował. Proszę powiedz mi wszystko co wiesz to dla mnie bardzo ważne. Proszę Cię o pomoc Kochane drzewo. Jesteś moją ostatnią nadzieją.- Po powiedzeniu tych słów przytulam się do niego i czekam na odpowiedź nie zwracając uwagi na to co dzieje się do okoła.
Ostatnio edytowany przez Luna (2011-04-13 11:50:11)
Offline
DaimonMG Cienia
Do Luny:
Gdy tak obejmujesz drzewo i czekasz na jego odpowiedź, słyszysz jak Arisa z Elltharionem o czymś rozmawiają, ale nie wiesz dokładnie o czym to już do ciebie nie dociera. Jesteś teraz w transie, starasz się być jednym z tym drzewem i jego korzeniami, czujesz jak się rozchodzą i jak głęboko sięgają. Nagle słyszysz cichy szept w swojej głowie, jakby jakaś dusza próbowała się dostać do Twojej głowy i zawładnąć Twoją jaźnią.
-Witaj Córo Księżyca. Stoję tu już ładnych parę lat, więcej niż byś nawet Ty zdołała spamiętać. Przez ten czas w tej chacie mieszkało już wielu ludzi. Sama chata też skrywa nie jedną tajemnicę i zagadkę. Dochodziło w jej ścianach do przeróżnych rzeczy. Tajemniczych i Tych strasznych. Tego, który tu przebywał ostatnio zapamiętałam bardzo wyraźnie. Jak, rzadko kto z Was krótko żyjących ras był dobry, zarówno dla mnie jak i mych braci. Lecz ostatnio opuścił ten dom. Czemu jednak nie wiem. Co do tego zabłąkanego stworzenia, to lepiej spytaj mych braci w lesie. Oni powinni wiedzieć więcej. Me korzenie sięgają głęboko i daleko, jednak nie aż tak daleko. Żegnaj Córo Księżyca Po tych słowach, głos znika. A Ty budzisz się z powrotem w chacie. Widzisz pochylającą się nad sobą postać, jest to Arisa. Gdy tylko dostrzega, ze otworzyłaś oczy woła do Ciebie i Ellthariona.
- Co Ty tam robiłaś z tym drzewem dziewczyno?? Elltharionie obudziła się.
- No nareszcie. Może nam wyjaśni co to było. Odpowiada jej Elltharion, po czym dodaje. -Dzisiaj i tak już nie zapolujemy na wilkołaka, co najwyżej możemy go spróbować wyśledzić.
Offline
LunaStrażnik Cieni
Siadam i czuje lekkie zawroty głowy. Rozglądam się po chacie
- Ariso mogłabyś mi podać wody? Arisa przyniosła mi szybko wodę. Gdy biorę ją do ręki szybko wypijam duszkiem. Oddając jej szklankę i patrze na nich ze zdziwieniem.
- Przecież Ci opowiadałam Ariso dlaczego znalazłam się u Wuja. Bo uważali, że mam nie po kolei w głowie. Przecież opowiadałam Ci że potrafię rozmawiać z roślinami i zwierzętami. Jak daleko do świtu? Jak zrobi się jasno muszę iść do lasu. Dowiedziałam się że jeśli chce coś wiedzieć o tym wilkołaku muszę iść pogadać z drzewami w lesie one powinny mi pomóc. Niestety to drzewo nie wie co się stało z Galorem. Rozglądam się ponownie
- Gdzie jest Ladi?
Offline
ShadowMag
-Moje imię brzmi Shadow. Co do potrawki, to chętnie skosztuję, a jeśli się gospodyni nie pogniewa to czy będę mógł poprosić też dla mojego towarzysza. Szkoda, że nie może z nami być w chacie, ale może rozgrzeje się trochę po ciepłym posiłku. Jeśli chodzi o to dokąd zmierzamy to nie mamy konkretnego celu, zmierzamy tam dokąd nas nogi poniosą no chyba, że coś się wydarzy i zmieni nasze dotychczasowe zajęcie. A gospodyni jeśli wolno spytać to czemu tak sama na skraju lasu zamieszkuje? Siadam i stawiam swój młot kolo swojego siedziska.
Offline
DaimonMG Cienia
Do Luny:
Podczas gdy Ty siedzisz i pijesz kolejny dzban wody podany Ci przez Arisę. Elltharion przechadza się po chacie. Widać, że to co powiedziałaś bardzo go zastanawia. Cały czas próbujesz dopytać się o to gdzie jest Ladvarian, z odpowiedzią przychodzi Ci Arisa.
- Spokojnie Luno. Ladi sprawdza ślady wokół chaty i na skraju lasu. Nie martw się obiecał, że sam nie pójdzie za tym wilkołakiem.
- Luno, Arisa wyjaśniła mi to co Jej opowiadałaś o tym swoim darze, ale mam pytanie. Czy zawsze tak się kończy używanie go? Znaczy czy zawsze mdlejesz potem?
- No wiesz co Ell. Dziewczyna ledwo co otworzyła oczy, a Ty ją męczysz.
- No dobra. To inaczej spytam, czego konkretnego się dowiedziałaś od tego drzewa? Widać, że brzmi to niedorzecznie, ale Elltharion chyba stara Ci się wierzyć w Twój dar. Popijając wodę, opowiadasz im dokładnie co powiedziało ci drzewo. Gdy kończysz mówić Elltharion, zupełnie poważnie mówi.
- No to wychodzi na to, że jak tylko Ladvarian wróci to ruszamy. Jeśli czujesz się na siłach Luno to pomóż nam zabrać stąd co się da. Resztę wraz z chatą spalimy.
Do Shdow:
Xanea patrzy na Ciebie z rozbawieniem, po czym mówi.
- O przepraszam. A Twój niedźwiedź jada gulasz? Nie będzie problemem mój drogi poprosić o gulasz dla przyjaciela. Na chwilę przerywa, by nalać Ci pełną misę gulaszu i sobie. Następnie podaje Ci ją, sama siada na przeciwko i zaczyna jeść.
- Jak byś nie zauważył. To do skraju Lasu jeszcze spory kawałek mój drogi. A Ja tu mieszkam, po prostu. Jestem jakby to powiedzieć, taką pustelniczką. Niektórzy uważają mnie za wróżbitkę, inni za czarownicę, a jeszcze inni za szamankę. Prawda jest taka, że jestem prostą zielarką znającą się na leczeniu ludzi z różnych dolegliwości. A Ty skąd pochodzisz? Nie wyglądasz mi na jakiegoś prostego wojownika lub zabijakę. To mówiąc je spokojnie gulasz. Dziwnie to wszystko wygląda. Samotna kobieta pośrodku głuszy, taka otwarta i dobroduszna. Twój wojskowy racjonalizm każe ci mówić, że coś jest nie tak w tym, ale z drugiej strony - może to po prostu zwyczajna dobroć, dla podróżnych.
Offline