DaimonMG Cienia
Do Luny:
Elltharion spogląda na Ciebie z pełnym podziwem. Po czym zaczyna przedstawiać Ci swój pomysł.
- Zatem skoro już jesteś gotowa to posłuchaj. Twoje kopie wejdą do lasu i każda pójdzie w inną stronę. My tu chwile zaczekamy, a następnie ruszymy za Tą z kopi która, Twoim zdaniem idzie we właściwym kierunku. Co wy na to? Pierwszy zabiera głos Ladvarian.
- No dobrze Elltharionie. Ale co będzie jeśli któraś z kopi zostanie zaatakowana przez coś?
- Mam nadzieje, że Luna nie odczuje całego bólu.
- Masz nadzieje?! Mówi poruszona Arisa, wtrącając się w waszą rozmowę. - Wiesz, nie żebym mi zależało, ale co jeśli się mylisz?
- No to jak wam nie pasuje to zostaje opcja taka, że kopie wchodzą pierwsze, a my tuż za nimi i wszyscy idziemy w tym samym kierunku. Głosem rozsądku okazuje się Ladvarian.
- Wiecie uważam osobiście, że ten drugi pomysł jest bardziej odpowiedni. Jednak nie chcę dzisiaj wysłuchiwać narzekania Luny, więc niech ona sama zdecyduje. Znów oczy trójki skierowały się na Ciebie i Twoje kopie. Nie wiedząc czemu, nagle wszyscy troje zaczęli liczyć się z Twoją opinią. Nagle słyszycie dziwne szelesty i poruszenie w głębi lasu. Gdy wszyscy spoglądacie w kierunku z którego dochodzi hałas, zauważacie spłoszone zwierzęta. Sarny, króliki uciekające z lasu.
Offline
LunaStrażnik Cieni
- Czy mi się zdaje czy coś zmierza w naszym kierunku. Niech moje kopie idą przodem jak coś je zaatakuje to zaraz znikną. My pójdziemy chwile później ok? Nie wiem na jaką odległość mogą odejść ode mnie. Damy radę tak. - Rozglądam się
- Mam przeczucie że lepiej będzie jak się w tej chwili schowamy na jakiś czas. Pierwsze cztery w tym czasie wejdą do lasu dobra. Podejrzana sprawa z tymi zwierzętami
Offline
DaimonMG Cienia
Do Luny:
Nim jesteś w stanie powiedzieć coś więcej, widzisz jak Arisa i Elltharion biorą garść ziemi i wyrzucają ją w powietrze. Drobinki piasku zaczynają tańczyć w powietrzu niczym zaczarowane, gdy opadają odnosisz wrażenie ze otaczający cie świat się zmienia, jakby ciemnieje. Nagle koło Ciebie znajduje się Elltharion i zaczyna mocno cię przytulać. Gdy zaczynasz się wyrywać, mówi do ciebie spokojnie.
- Spokojnie Luno. Nic sobie tylko nie myśl moja droga, to tylko po to, żeby zaklęcie lepiej zadziałało. Dostrzegasz Twarz Arisy, która kuca i gładzie rękę na szyci Ladvariana, wygląda trochę na zażenowaną, lub starającą się ukryć wściekłość. Gdy Twoje kopie ruszają w głąb lasu Wy tak stoicie, nagle spoglądasz w górę i widzisz nad sobą spłoszone zwierzęta, które biegną - nad wami?. Dopiero teraz zauważasz, że ta ciemność która was ogarnęła to jest ziemia. Znaleźliście się pod ziemią.
Offline
LunaStrażnik Cieni
Przyglądam się temu wszystkiemu z dużym zdziwieniem.
- Ladi nie wierć się tylko - Spoglądam ukradkiem na pozostałych.
- Czy wy mnie kiedyś przestaniecie zaskakiwać? Nauczycie mnie tego zaklęcia? - Spoglądam na Arise z prośbą w oczach. Zauważam że ta się naprężą tak samo jak Elltharion koło mnie i nasłuchuje jakby coś się zbliżało.
- Co się dzieje?
Offline
DaimonMG Cienia
Do Luny:
Elltharion, spogląda Ci głęboko w oczy. Nie wiedzieć czemu zaczynasz się zatapiać w jego spojrzeniu, jest tak głębokie i przenikliwe,że nie wiesz co ze sobą zrobić. Czujesz jak twarz zalewają Ci rumieńce. Z odrętwienia wyrywa Cię jego cichy głos.
- Spokojnie.Spójrz w górę. Mówiąc to kieruje wzrok w górę by Ci coś pokazać. Gdy spoglądasz zanim w górę dostrzegasz, dwa dziwne stworzenia. Z tej perspektywy, widzisz jedynie ich nogi, a właściwie to kopyta i futro. Spoglądasz na Ladvariana i Arisę. Dostrzegasz, jak twój przyjaciel zaczyna szczerzy kły i powarkiwać. Arisa mimo wszystko stara się go uspokoić. Elltharion widząc stworzenia nad wami mówi cicho i nie spuszcza ich z oczu, ale wygląda jakby mówi bardziej do siebie, niż w Twoją stronę.
-Ciekawe. Bardzo Ciekawe.
Offline
LunaStrażnik Cieni
Przyglądam się tym stworzeniom starając się dostrzec coś więcej prócz ich kopyt.
- Elltharionie co to? Wiecie co mam wrażenie że coś się stało w lesie wróciła jedna moja kopia nic nie znalazła ale z tego co zauważyła jest wielkie poruszenie w lesie i panuje duży mrok. - spoglądam na Ladvariana
- Ladi proszę zachowaj spokój. Nie wiem co to chyba że Ty wiesz? - spogladam spowrotem na Ellthariona i zerkam na Arisę
- Co robimy? - po zadaniu tego pytania patrze do góry czy te dziwne postacie nas zauważyły lub wyczuły i czy w ogóle jeszcze są nad nami.
Offline
DaimonMG Cienia
Do Luny:
-Luno Proszę Przestań mi mówić co mam robić. Po prostu drażni mnie smród tych stworzeń. W odpowiedzi słyszysz w myślach głos Ladvariana. Wyczuwasz w nim, że jest zdenerwowany i jak by mógł to by rzucił się Tym stworą do gardła. Spoglądasz w górę i widzisz, jak jedno z tych nieznanych Ci zwierząt węszy w powietrzu. Nagle wydobywa z gardła przeraźliwy ryk, zagłuszający dźwięki lasu, po czym zrywają się pędem w głąb lasu. Gdy znikają, wasza czwórka wraca na powierzchnię. Pierwsze co robi Ladvarian to otrzepuje się z resztek ziemi. Arisa podchodzi do ciebie i Ellthariona.
- Zatem Elltharionie jak myślisz czego tu szukali? Bo mam wrażenie, że nie jagódek... Mówi Arisa.
- No wiesz jagódek to może nie, ale nowego trofeum lub dywanu to prędzej. Odpowiadając jej Elltharion spogląda na Ladvariana i się uśmiecha. Twój przyjaciel w odpowiedzi jedynie pokazuje w uśmiechu swoje kły, przypominając mu co to znaczy paszcza Netzeri. Arisa w tym czasie spogląda na Ciebie i się pyta.
- To jak Luno wiesz już w która stronę mamy iść?
Offline
LunaStrażnik Cieni
- Z tego co wyczułam od moich kopi po ich zniknięciu najlepiej jak pójdziemy tędy - pokazuje ręką między dwa drzewa w tym jedno to z którym rozmawiałam.
- Moim zdaniem to najlepsza droga. Wracając do mojego pytania co to były za stwory? - Spoglądam to na jednego to na drugiego mojego towarzysza.
- Zbierajmy się skoro mamy ruszać
Offline
DaimonMG Cienia
Do Luny:
- To byli Kaproni, droga Luno. Pół ludzie, pół kozy, zamieszkują Wyżyny Asmari i przylegające do nich Góry Dardonu. Spotkaliśmy ich kiedyś, ale kiedy indziej o tym porozmawiamy. Słyszysz w odpowiedzi głos Ellthariona. Arisa spoglądając na Ciebie dodaje, jakby od niechcenia.
- Zdajesz sobie sprawę Ell, że skoro oni tu są to musi być coś poważniejszego, niż tylko jeden zmiennokształtny.
- Podzielam Twoje obawy Ariso, ale równie dobrze mogli Tu być w zupełnie innej sprawie niż nasza. To jak ruszamy? Gdy Elltharion zadaje to pytanie, nic nie mówisz. dajesz mu tylko znak skinieniem głowy, ze jesteś gotowa do drogi. Ladvarian z Arisą czynią to samo i wasza czwórka rusza w głąb lasu. Podróżujecie tak przez parę godzin. Sama nie wiesz dokładnie ile czasu minęło odkąd opuściliście skraj lasu, wydaje Ci się że już wieczność tak wędrujecie, a opuszczonej chaty jak nie było tak niema. Z każdym następnym krokiem, las wydaje Ci się jeszcze bardziej gęściejszy i ciemniejszy. Pełno w nim połamanych drzew, które przegrały walkę ze swoimi silniejszymi krewniakami lub zostały powalone przez jakieś zwierzę. Na czele waszej grupy idzie Ladvarian, tuż zanim Elltharion, a Arisa podąża za wami upewniając się czy nikt was nie śledzi. Nagle Ladvarian zatrzymuje się i zaczyna stroszyć uszy, jakby czegoś nasłuchiwał.
- Co jest Ladvarianie? Pyta Elltharion, zbliżając się do niego.
- Coś się dzieje na wschód od nas. Słyszę jakby odgłosy walki. Nim jesteś wstanie cokolwiek powiedzieć Arisa pojawia się jak z podziemi za Tobą i mówi.
- Czemu stoimy? Co jest?
Offline
LunaStrażnik Cieni
Spoglądam na nią.
- Ladi usłyszał że coś się dzieje na wschód od nas jakby toczyła się tam jakaś walka. - Spoglądam na Ella
- To co teraz robimy? Mam wysłać kopie w tamtą stronę? Co proponujecie? - Rozglądam się do okoła czy czasem nic się nie czai do okoła jednak nic nie dostrzegam.
- to co macie jakąś propozycję?
Offline
DaimonMG Cienia
Do Luny:
Podczas gdy ty zdajesz relacje Arisie, Elltharion zaczyna wyrysowywać jakieś dziwne znaki na ziemi, w kierunku który wskazał Ladvarian. Widząc jego zbolałą minę, zaczynasz podejrzewać że coś jest nie tak. Momentalnie Elltharion spogląda w waszą stronę.
-No to Luny spróbuj stworzyć kopie. Gdy to mówi ton jego głosu wydaje Ci się jakiś obcy. Nie wiesz czy wyczuwasz w nim powątpiewanie, czy ukryty żal z jakiegoś powodu. Nie tracąc jednak czasu na zaprzątanie sobie głowy rozmyśleniami na ten temat, przystępujesz do stworzenia kolejnej kopi. Coś jednak idzie nie tak. Zamiast kopi, zaczynasz odczuwać mocne zawroty głowy. Po chwili zdajesz sobie sprawę że gdyby nie Arisa to już byś leżała na ziemi.
- Ej mała co jest? Słyszysz jak przez mgłę głos towarzyszki.
- Daj jej chwilę oddechu Ariso. Ciekaw byłem kiedy to nastąpi. Nasza przyjaciółka przeceniła Swoje siły. Powiedz mi Ladvarian, kiedy ostatnio Luno używała tak intensywnie magii?
- Nie pamiętam. Wiem, że dość dawno temu. Ostatnio mieliśmy spokojne czasy. Odpowiada Ladvarian.
- Dobrze, zatem Ty Ariso zostań Tu z Luną, a tymczasem My z Ladvarianem pójdziemy sprawdzić co się dzieje na wschód stąd.
- Ell nie chcesz chyba mnie odciągać od walki co? Mówi poważnie Arisa, mogła byś przysiąść nawet że zabrzmiało to jak groźba, ale sama już nie jesteś pewna swoich zmysłów.
- Wiesz, że tego bym Ci nie zrobił. Z drwiącym uśmiechem mówi Elltharion, spoglądając na Ciebie mówi spokojnie. - Tu nie idzie o Ciebie tylko o nią. Mam wrażenie, że jest gotowa przekroczyć swoje limity mocy byle tylko pokazać, że jest przydatna. A po za tym, martwią mnie Ci Kaproni. Po tych słowach Elltharion znika wśród drzew wraz z Ladvarianem.
Offline
LunaStrażnik Cieni
Spoglądam za nimi zastanawiając się nad słowami Ellthariona.
- Kotku uważąj na siebie i Ellthariona. Aż taka jestem uparta? - Spoglądam na Arisę.
- To co my mamy teraz robić? Aż taka jestem nie do zniesienia? Może jak trochę odpocznę będę mogła znów stworzyć swoje klony. - Rozglądam się do okoła i nasłuchuje czy nikt się nie zbliża. Arisa przygląda mi się jak stoję oparta o jedno z najbliższych drzew.
Offline
DaimonMG Cienia
Do Luny:
Arisa przygląda Ci się jak opierasz się o drzewo. Nagle kucasz, czując jak siły cię opuszczają. Teraz dopiero zrozumiałaś o co chodziło Elltharionowi. Twój Wujek, mówił Ci że każdy mag ma ograniczone rezerwy mocy, a tylko Ci bardziej doświadczeni potrafią czerpać energie z otoczenia. Pamiętasz jeszcze, że Wujek mówił coś jeszcze o sposobach zdobywania sił magicznych, ale nie możesz sobie teraz tego przypomnieć. Z zadumy wyrwał Cię głos Arisy.
- Hej mała wszystko w porządku? Wyglądasz jakoś mizernie może... Nagle przerywa zaczyna nasłuchiwać. Nagle za drzew wypadają dwaj Kaproni i ruszają na was. Sądząc po ich minach i porykiwaniu nie są nastawieni przyjacielsko.
- Na pustynną burzę!!! Mogłam się tego domyślić szli za tamtymi jako ubezpieczenie tyłów! Luno szykuj się do walki! Po tych słowach widzisz jak Arisa wyciąga miecz i żuca się do ataku na pierwszego z napastników. Drugi zmierza w Twoją stronę...
Offline
LunaStrażnik Cieni
Ściągam łuk z ramienia i naciągam strzałę celując w mojego przeciwnika. Nie patrząc czy trafiłam pierwszą strzałą wypuszczam kolejne.
- Ariso uważaj z prawej - Gdy mój przeciwnik został trafiony i leży na śniegu staram się wycelować by trafić w przeciwnika Arisy.
Offline
DaimonMG Cienia
Do Luny:
Gdy Ty tak celujesz do przeciwnika Arisy, ona wykonuje szybki przewrót i zatapia swoje ostrze w ciele zranionego przeciwnika. Twoja strzała trafia w drugiego Kaprona, jednak ten okazuje się twardszym przeciwnikiem. Po trafieniu w bark, szybko wyrywa sobie strzałę i zmierza w Twoją stronę. Głusze lasu przeszywa głośny skowyt dobitego przez Arisę Kaprona. Widząc zbliżające się niebezpieczeństwo wystrzeliwujesz kolejną strzałę, ta jednak chybia celu. Twój przeciwnik natomiast przyśpiesza i szykuje się do szarży. Arisa szybkim ruchem wyrywa z ciała swoje ostrze i kieruje się na pędzącego ku tobie Kaprona. Gdy już mają się spotkać on Ją spostrzega i z całej siły przerzuca ją przez swoje barki. Arisa z impetem uderza o drzewo tracą przytomność. Ostatnie co widzisz to opadające kawałki kory po uderzeniu i zbliżającego się przeciwnika...
Offline