DaimonMG Cienia
Do Luny:
Podczas Twoich oględzin twarzy Galora, Arisa cały czas trzyma miecz pod jego gardłem, a Elltharion stoi koło niej i uważnie obserwuję jak rozwinie się sytuacja. Po Twoich słowach skierowanych w stronę towarzyszy słyszysz następującą odpowiedź z ust Ellthariona.
-Luno chyba nie myślisz, że zostaniesz sama z nim. Nawet jeśli to jest ten Twój Znajomy, to ani Ja, ani Arisa a już na pewno Ladvarian nie odejdziemy na krok. Do póki pan Galor nie wyjaśni skąd się tu wziął. Dopiero teraz dostrzegasz swojego kociego przyjaciela, który znajduje się znacząco blisko Galora, jak na Twój gust - zbyt blisko. Elltharion tym czasem kontynuuje, jednak tym razem jego pytanie jest skierowane do Galora.
-To słucham drogi Panie Galor. Co pana sprowadza na ten leśny szlak w taki dzień?
-Odpowiem na wszystkie wasze pytania, ale nie tutaj. Niedaleko stąd jest jaskinia, tam się możemy schować i porozmawiać na spokojnie.
-Nie żebym się narzucała, ale zza obiad w norze wilka robić nie będę.Odzywa się z przekąsem Arisa. Galor spogląda najpierw na Ellthariona, potem na Arisę i zawiesza swój wzrok na Tobie ostatecznie.
-Spokojnie, tej nieco nie powinno dojść do przemiany. Wbrew pozorom kontroluję ten proces.
-Tak jak ostatnio w wiosce. Ja też jestem uważany czasem za bestię, ale do Ciebie się nie umywam. Mówi Ladvarian, widać zaczął mu się udzielać humor Ellthariona.
-Patrz Ariso nasz Natzeri ma poczucie humoru jednak. Z uśmiechem na Twarzy mówi Elltharion, po czym klęka koło Ciebie i patrzy na Galora.
-To jak to jest z Tobą mój drogi?Co?
-Już wam mówiłem, że odpowiedzi na pytania udzielę wam w bezpiecznym miejscu. Myślicie, że te kozły są jedynym niebezpieczeństwem tego lasu. Na chwilę, zawiesza głos i się rozgląda. Po czym dodaje.
-Wierzcie mi są tu rzeczy bardziej niebezpieczne od nich.
Offline
LunaStrażnik Cieni
- wiecie co Galor ma rację jesteśmy za bardzo na widoku powinniśmy się przenieść w ustronniejsze miejsce. Ariso mam prośbę schowaj ostrze chyba nie chcesz podciąć Galorowi gardła nim nie odpowie nam na pytania - uśmiecham się do niej zaczepnie.
- Galorze cieszę się że żyjesz. Co jak co ale poczułam ulgę, ale wiesz co strasznie śmierdzisz mokrym psem. Chyba zanosi się na deszcz.- spoglądam na moich towatrzyszy i zaczynam kaszleć aby powstrzymać śmiech garnący mi sie na usta. Co jak co leprzy przyjaciel żywy niż martwy.
Offline
DaimonMG Cienia
Do Luny:
Gdy zwracasz się do Arisy z prośbą o schowanie miecza, ta tylko uśmiecha się drapieżnie i odpowiada.
-Wiesz co Luno. Ja ta nie mam do niego żadnych pytań. Więc wiesz, trochę tego jego zarostu mogę mu przyciąć.
-Daj spokój Ariso. Luna ma rację, co do kwestii tej polanki. Chociaż skąd Ona wie że będzie padać to nie wiem. Przez te drzewa nic nie widać przecież. Wtrąca lekkim tonem Elltharion, po czym dodaje. -No dobra najpierw trzeba przeszukać ciała Tych Kapronów i zatrzeć ślady. Ladvarianie mógł byś ich ponadgryzać w miejscach gdzie są rany. Wolę, żeby ich ewentualni kompani myśleli, że to jakieś zwierze ich zabiło.
-W porządku, chociaż smakują paskudnie, a zwłaszcza ta ich krew. Od powiada mu Ladvarian.
-Czy ja ci każe z nich robi obiad. No chyba, że któraś z naszych dam reflektuje na mięso Kaprona. To mówiąc Elltharion uśmiecha się najpierw w stronę Arisy, a następnie w Twoją. Obie piorunujecie go wzrokiem, po czym zabieracie się do przeszukania Ciał zabitych stworów. Niestety nic interesującego nie znajdujecie, ich nieporęczne topory dwuręczne, żadnemu z Was się nie przydadzą raczej więc postanawiacie je zostawić. Ku twojemu nieszczęściu okazuje się że straciłaś kolejne dwie strzały. Ponieważ obie się złamały, a teraz dopiero przypomniałaś sobie, że zapomniałaś zebrać też i strzał po ostatniej potyczce. Po tym jak Ladvarian "ponadgryzał" miejsca gdzie były zadane rany byliście gotowi by wyruszyć w drogę.
-No to Panie Galor prowadź do tej swojej bezpiecznej Jaskini. Mówi Elltharion po czym ruszacie. Galor szedł z przodu prowadząc was przez gęste leśne zastępy. Po krótkiej chwili zaczęło Ci się wydawać, że las staje się jeszcze bardziej gęsty niż był na początku. Przez całą drogę mogłaś dostrzec co jakiś czas, łanie skubiące trawę, czy uciekające na wasz widok zające. Po mimo tak duże ilości drzew gdzie nie gdzie przebijał się pojedynczy promień słońca. Nagle zauważasz samotnego wilka, na skale. Nie wiesz czemu, ale odnosisz dziwne wrażenie, że zwierze przygląda się wam już od jakiegoś czasu. Gdy odwracasz wzrok na chwilę, a następnie znów spoglądasz w stronę wilka jego już niema. Podróż do jaskini Galora była długa, ale spokojna. Niestety Galor zapomniał powiedzieć, że ta jego kryjówka jest pod górkę, więc mieliście małą wspinaczkę w pewnym momencie. Gdy dochodzicie na miejsce już zmierzcha. Wnętrze jaskini jest urządzone skromnie jednak urządzone na prowizoryczny dom, widać że Galor już jakiś czas musiał tu mieszkać. Na środku znajduje się palenisko z kociołkiem wiszącym na trójnogu, niedaleko jest prowizoryczne łóżko, a po drugiej stronie parę worku i skrzyń, najprawdopodobniej z zapasami. Ladvarian usadawia się przy ognisku, tak byś mogło się o niego w razie co oprzeć. Arisa rozmawia o czymś z Elltharionem przed wejściem do jaskini po czym dołączają do Ladiego przy ognisku. Galor w tym czasie, w jednej ze skrzyń znalazł jakąś luźno białą koszulę i narzucił ją na siebie. Gdy podszedł do Twoich towarzyszy przy ognisku Elltharion się odezwał, nie spuszczając wzroku z płomieni.
-Zatem panie Galor chcieli byśmy poznać Pana zapewne ciekawą historię...
Offline
ShadowMag
-Ciepłej herbaty chętnie się napije, ale pozwolisz ze najpierw nakarmię przyjaciela. Myślę że najspokojniej tu też nie jest skoro przywitałaś mnie moja droga z napięta cięciwa, lecz tak jak już mówiłem nie będę się narzucał i uszanuje trwają wolę. Po tych słowach oczekuje na kolejną porcję potrawki dla Byrdo
Offline
DaimonMG Cienia
Do Shadow:
Gdy ty wracasz od Byrdo upewniwszy się, że wszystko z nim jest w porządku Xanea siedzi już nad kubkiem parującego naparu. Dopiero teraz dostrzegasz jej wygląd. W pierwszej chwili nie zwróciłeś na to uwagi, lecz ta z pozoru niewinna niewiasta ma wiele siły. Jej smukłe ciało widoczne spod ubrania znaczą silne rysy mięśni. Widać, że dziewczyna wie jak sobie radzić. Nagle Xanea wyrywa się z zadumy nad naparem:
-I jak tam Twój towarzysz? Po tym pytaniu zaczyna Ci się przyglądać, aż w końcu pyta -Co mi się tak przyglądasz? Pobrudziłam się gulaszem gdzieś?
Offline
ShadowMag
-Nie wszystko wporzadku,wybacz ale sprawiło mnie w zdumienie to ,że mieszkasz tu samotnie i widocznie, całkiem nieźle sobie radzisz. A muszę przyznać,że nie jest to dla mnie znajomy widok gdyż w moich rodzinnych stronach raczej nie spotyka się ,przepraszam jeśli poczujesz się urazona,samotników. Jeśli chodzi o Byrdo to wszystko wporzadku dziękuję. Po tych slowacz siadam ponownie przy stole i przymierzam się do pokonania ciepłego napoju
Offline
DaimonMG Cienia
Do Shadow:
-A co jest w tym takiego zdumiewającego mój drogi? Mówiąc to Xanea uśmiecha się ciepło w Twoją stronę. Siadasz na przeciw niej i zaczynasz popijać gorący napar. Po pierwszym łyku nie wiesz co sądzić. Już sam zapach bym zadziwiającą mieszanką miodu, malin z lekką nutą mięty. Jednak nie zapowiadał tego zadziwiającą słodkiego i zarazem siarczystego smaku. Po pierwszych łykach od razu poczułeś jak od dawna skostniałem od zimna i trudów wędrówki mięśnie, ogarnia uczucie odprężenia i lekkości. Widząc Twoją minę Xanea tylko mówi -Nie pytaj mnie jak to zrobiła. Stara rodzinna tajemnica. Po tych słowach puszcza ci oko z uśmiechem i szybko dodaje. -Co do samotności to poniekąd nie był to mój wybór, ale najpierw powiedz mi gdzie tak zmierzacie i co takiego stało się pod Tymi Szarymi Górami, że je opuściłeś?
Offline
ShadowMag
-jeśli chodzi o opuszczenie domu to, powód jest tylko jeden chęć poznania innego życia. To nieznaczny że było mi źle i czułem się przytłoczony,lecz ciekawość tego jak żyje się z dala od służby. Celu jako takiego nie obrałem staram się korzystać z chwili, aczkolwiek nie odstępuje od swoich zasad.- po tych słowach spoglądam w okno jaki czas pozostał do kolejnego treningu tuż przed snem. - wybacz ma śmiałość, lecz czy masz może taka sposobność bym mógł wraz z przyjacielem pozostać twym gościem przez nadchodzącą noc?
Ostatnio edytowany przez Shadow (2013-10-09 20:10:55)
Offline
DaimonMG Cienia
Do Shadow:
-A jakieś to zasady mój drogi? Dostrzegasz, że twa nowa znajoma wypowiadając te słowa patrzy zamyślona w głąb swego kubka jak by szukała tam odpowiedzi na nie zadane jeszcze pytania.
Tym czasem za oknem przestało padać. Ledwo dostrzegalne promienie słońca dają znać, że zbliża się wieczór. Sam jednak nie wiesz dokładnie, czy to pora dnia czy tylko gęstwina lasu powoduje ten stan. Widać świat wygląda dziwniej niż go sobie wyobrażałeś w latach służby dworskiej, jednak cóż począć - z raz obranej drogi nie zawrócisz.
Offline
ShadowMag
-Zasady którymi kierowałem się w czasie mej służby,czyli miedzy innymi regularne treningi,w stosownych okolicznościach wypoczynek,i wiara w to,że każda sprawa której się podejmuje jest słuszna i trzeba ją doprowadzić do końca. Lecz odnoszę wrażenie ,że jest pytanie na które odpowiedź jest dla ciebie bardziej wartościowa. Podchodzę do okna by bardziej precyzyjnie ustalić porę która nastała,i przy okazji rzucić okiem na towarzysza.
Offline
DaimonMG Cienia
Do Shadow:
-Bardzo Ciekawe zasad mój drogi Mówiąc to słyszysz jak Xanea się lekko śmieje.-Nie zrozum mnie źle, ale oczekiwałam czegoś bardziej oczywistego chyba. Rozumiesz: braterstwa, honor, odwaga. Tego typu sprawy. No ale twoja wizja jest oryginalna przynajmniej. To mówiąc popija kolejny łyk naparu po czym dodaje -O jakim pytaniu myślisz? Spogląda swymi orzechowymi oczami za Tobą w stronę okna. W tym czasie wyglądasz przez okno i dostrzegasz, że Byrdo smacznie śpi już, choć uszy mu się stroszą na każdy dźwięk sam niedźwiedź pozostaje nie wrażliwy na to. Pomimo wszelkich starań nie możesz ocenić pory dnia dokładniej niż przedtem. Zaczynasz wspominać lata spędzone w jaskiniach i kopalniach Gór Szarych gdzie byś doskonale potrafił ocenić porę dnia. Tutaj jednak wydaje ci się to niewiarygodnie skomplikowane czasem...
Offline
ShadowMag
-Odnoszę wrażenie jak byś była nad czymś zamyślona, jak by twoje myśli skierowane były w zupełnie inne miejsce. Powiedz mi czy wiesz ile czasu zostało to nadejścia zmroku?. Rozglądam się jeszcze chwilę po okolicy wypatrując ewentualnych rzeczy które mogły by mnie zaniepokoić.
Offline
DaimonMG Cienia
Do Shadow:
W chacie niema nic nadzwyczajnego, a już na pewno niepokojącego. Żadnych zbędnych drzwi, ani klap w podłodze nawet. Za oknem też cisza i spokój, po takim załamaniu pogody jakie złapało Ciebie i Byrdo. Xanea spogląda na Ciebie i ze spokojem mówi.
-Sądzę, że do wieczora zostały tak z dwie godziny. To mi o czymś przypomniało. Mówiąc to wstaje i kieruje się w stronę drzwi, ubiera swoje futro i bierze Torbę. - Muszę iść nazbierać parę ziół. Zostajesz w domu mój drogi czy pójdziesz ze mną?
Offline
ShadowMag
-Jeśli chcesz to mogę Ci towarzyszyć, sam muszę odbyć jeszcze wieczorny trening,i chętnie odbędę go w lesie. Zbudzę tylko Byrdo i możemy ruszać. Biorę w dłoń mój młot i kieruje się do drzwi.
Ostatnio edytowany przez Shadow (2013-10-14 10:25:47)
Offline
LunaStrażnik Cieni
Siadam pomiędzy Galonem i Ladim i przyglądam się wujowi przytulając się do kota.
- Galorze mógłbyś wytłumaczyć co się stało? Czemu nie mieszkasz w mieście i co ma znaczyć ta jaskinia. Martwiłam się o Ciebie. Najlepiej jakbyś zaczął od początku Kątem oka zerkam na moich towarzyszy, którzy udając obojętność czekają na to co powie gospodarz.
Ladi powiedz mi co ty czujesz? Nadal czuje odór mokrej psiej sierści, czyżby to od wuja? Mam nadzieję, że się mylę ale chyba dużo się pozmieniało od ostatniego spotkania
Offline